List 9
- May 20, 2018
- 3 min read
11 Wrzesień 2015
Kochany C,
Jest teraz 4.12 nad ranem, właśnie się obudziłem. Chyba spałem cały czas – od ostatniego listu do ciebie...
Przynieśli mi tu jakieś jedzenie, ale też nie pamiętam abym coś jadł.
Zauważyłem też, że dali mi jakieś dokumenty do przeczytania i podpisanie, ale nie mam teraz siły, aby je przejrzeć.
C, nigdy nie chciałem ci o tym pisać, ale teraz kiedy mnie zostawiłeś nie muszę już tego ukrywać.
Zostałem zgwałcony.
Stało się to 21 sierpnia. Przenieśli mnie wtedy do innej celi, w której już ktoś mieszkał.
Zrobili to, żeby mogli naprawić moją toaletę, musieli ją chyba wymienić. Nie wiem w sumie.
Ten facet odsiaduje dożywocie i nigdy nie wyjdzie z więzienia. Więc mu wszystko jedno.
Powiedziałem mu „cześć” kiedy tam wszedłem, ale on od razu kazał mi się zamknąć.
Więc się zamknąłem. Wszedłem na górne łóżko, chciałem spać. On mi powiedział, że mnie zabije jeśli będę się wiercił na łóżku.
Odrzekłem, że będę cicho. Leżałem nieruchomo.
Zasnąłem i już było ciemno kiedy poczułem przeszywający ból w głowie.
On mnie złapał i ściągnął na podłogę.
Kopał mnie po brzuchu i powiedział, że jak tylko zacznę krzyczeć to mnie zabije zanim ktokolwiek przyjdzie.
Zacisnąłem więc zęby i nie krzyczałem. Musiałem to przeżyć, bo miałem ciebie...
Teraz żałuję, że nie krzyczałem.

Kopał mnie tak mocno, że myślałem że zemdleję.
Potem mnie zgwałcił.
Za dużo teraz już nie pamiętam. Wiem, że nie krzyczałem, płakałem tylko po cichu.
Płakałem i błagałem Boga, aby mnie ocalił, żeby mi pozwolił to przetrwać, żebyśmy mogli być znów razem.
Kiedy mnie gwałcił, wyobrażałem sobie nas razem, wróciłem do tych wszystkich chwil, kiedy byliśmy szczęśliwi.
Bił mnie po głowie zrolowaną gazetą i odgaszał papierosy na moich plecach.
Na szczęście miałem na sobie koszulkę, więc nie piekło mnie aż tak mocno.
Kiedy skończył, zaczął się śmiać i wyzywać. Powiedział, że jak komuś o tym powiem, to mnie tu zabiją.
Płakałem, ale powiedziałem, że nic nikomu nie powiem. Nie pozwolił mi wrócić do łóżka, kazał mi spać na podłodze.
Podczołgałem się w róg celi, wszystko mnie bolało. Trząsłem się jak galareta, ale wiedziałem, że się nie poddam bo mam ciebie.
Nie spałem - bałem się, że on mnie znów zaatakuje.
Kiedy poranne światło wbiło się do celi, zauważyłem moją krew na podłodze, na moich nogach i rękach.
Jeden z moich tylnich zębów cały się ruszał, strasznie mnie bolało.
Za dużo nie pamiętam teraz z tego dnia.
Przenieśli mnie do mojej celi późnym popołudniem.
Poszedłem na dół, aby spróbować się do ciebie dodzwonić. Twój telefon dzwonił!!! W końcu zarejestrowali twój numer!
Przez krótką chwilę zapomniałem o bólu, gwałcie, pobiciach – cieszyłem się jak dziecko, że usłyszę twój głos...
I kiedy powiedziałeś ‘’słucham” wiedziałem, że coś było nie tak...
Też za dużo z tej rozmowy już nie pamiętam. Pamiętam tylko, jak mi powiedziałeś, że ode mnie odchodzisz...
Pamiętam, jak cię błagałem, abyś mnie nie zostawiał. Że tak bardzo cię potrzebuję.
I odcięło nam rozmowę, bo już nie miałem pieniędzy na karcie...
Wróciłem do mojej celi i podciąłem sobie żyły. Ale nawet to mi się nie udało.
Ten plastikowy nóż był za tępy. Ktoś musiał zobaczyć, jak wbijałem ten nóż w moje nadgarstki i zawołał strażników.
Nic dalej nie pamiętam. Obudziłem się w innej celi z innymi drzwiami.
I tu już zostałem.
Cały czas kręci mi się w głowie nie wiem co jest rzeczywistością.
Czasami nie wiem nawet, czy ty mnie naprawdę zostawiłeś...
A może ja już po prostu nie żyję? Czy może jest to jeden z tych okropnych koszmarów, jakie mi się ostatnio śnią...?
Ale jeśli nadal żyję – to dlaczego???
Jeśli Bóg istnieje, dlaczego mnie tak traktuje? Dlaczego wszyscy, których kochałem mnie zostawili?
Dlaczego musiałem stracić wszystko co miałem...? Jaki jest w tym sens?
Boże, jeśli mnie słyszysz – odpowiedz mi...! Daj mi jakiś znak. Ja już nie mam siły tego ciągnąć dalej.
Bycie żywym tak bardzo mnie boli.
Proszę cię, pozwól mi umrzeć.



Comments