top of page

List 94

2 Czerwiec 2016






Kochany C,


ree

Nie wiem po co wczoraj znów przeczytałem twojego maila... I chociaż dostałem go już dawno temu, wciąż go mam pod łóżkiem. Łamie mi serce to, jak o mnie teraz myślisz... To tak, jakbym był tylko brudem pod twoimi butami. Dla ciebie byłem tylko kolejnym błędem w życiu, a prawda jest taka, że ja nie jestem gotowy przyjąć tego do wiadomości. Nie wiem jak mam przywrócić to, co kiedyś mieliśmy. Nie wiem jak...


Zmienię temat, nie chcę już o tym pisać.


Pogoda jest cudowna tutaj. W zeszły weekend było tak gorąco. Udało mi się spędzić kilka godzin na zewnątrz. Plac pełen był więźniów - to tak, jakby wszyscy postanowili wyjść i poddychać świeżym powietrzem. Znalazłem sobie w miarę ciche miejsce - usiadłem na chodniku obok budynku numer 7. Ale spokój nie potrwał długo - jacyś starsi faceci usiedli na ławce niedaleko mnie i zaczęli się głośno śmiać i rozmawiać. Ale to nie było najgorsze.


ree

Jeden z nich zaczął się nagle przechwalać, ile dzieci wykorzystał seksualnie i jak bardzo mu się to podobało... Jego towarzysze byli pod wrażeniem i nawet mu dopingowali. Musiałem się ewakuować, bo mój umysł nie umiał tego przetworzyć. Zacząłem chodzić po deptaku, nie mogłem za bardzo ogarnąć tego, co usłyszałem. Na szczęście Andy i Steve mnie zawołali i się do nich przyłączyłem. Andy mnie nawet rozśmieszył. Tak sobie myślę, czy się kiedyś spotkamy, kiedy obydwoje odzyskamy wolność. Pewnie nie, ale czas pokaże. Andy bardzo tęskni za swoimi synami, ale już niedługo z nimi znów będzie - zostało mu tutaj około 7 miesięcy.


Kilka dni temu postanowiłem znów poczytać sobie biblię. I znów mi to nie wyszło. Nie kumam, jak ludzie mogą wierzyć w te brednie! Trochę logiki narodzie! Niesamowite jest to, że tak wielu wpadło w sieci religii... Fascynujące.


ree

Poczytałem sobie trochę ostatni rozdział "Objawień Jana". To tak jakbym czytał książkę z gatunku fantastyki. Z elementami horroru! Ciekawi mnie to, ile trawy wypalił Jan w czasie pisania tych bredni?





Jeśli Bóg faktycznie istnieje, musi mieć z nas niezły ubaw - nas żyjących tu, na tej ziemi. Zgniłej do szpiku kości planecie. I nawet jeśli ta mała planetka przestałaby istnieć - wszechświat nawet by tego nie zauważył. Ani nawet Bóg by się tym nie przejął.


Gadałem ostatnio z tym kolesiem z Jamajki - Jermainem. Rozmawialiśmy tak ogólnie o życiu. On ciągle mnie nazywa "nośnikiem światła". Dziwne. Nie wiem, o co mu z chodzi z tym światłem. Ale on mi cały czas powtarza, że kiedyś to zrozumiem. Normalnie nie marnowałbym czasu na takie brednie, ale lubię z nim rozmawiać. Jest w nim coś takiego, co łączy się ze mną w całość. W chwili obecnej nie wiem co to jest. I może nigdy się nie dowiem.


Niedawno odwiedziłem też Johna w jego celi. Zauważyłem, że ostatnio jest mu ciężej niż zwykle. Tęskni bardzo za swoją córką i swoją partnerką Martą. Próbowałem go jakoś pocieszyć, ale mi to nie wyszło. Ja sam jestem w takim stanie, że pocieszanie innych słabiutko mi wychodzi. John często się o ciebie pyta i jak ja sobie z tym wszystkim radzę. Zawsze mu odpowiadam, że sobie nie radzę. Z nim mogę być szczery. Ale to miło z jego strony, że się pyta o moje samopoczucie.


Nie wiem, czy ci o tym wcześniej pisałem, ale John maluje obrazy motocykli w taki sposób, że wyglądają jak fotografie! Jest w tym niesamowity! Jak tak sobie patrzę na te jego obrazy i porównuję je z moimi wypocinami, mam wrażenie, że czas wyrzucić to wszystko do kosza. Ja chyba nigdy się nie nauczę lubić tego co tworzę.


A właśnie, wspominając o malowaniu - skończyłem właśnie nowy, akrylowy obraz. Zajęło mi to w sumie kilka godzin. To taka ciemniejsza wersja orła, którego kiedyś namalowałem akwarelami na białym kartonie. Tym razem ten nowy orzeł "fruwa" sobie na czarnym kartonie.


ree

Wygląda ok, nic specjalnego. Za to bardzo spodobał się Ryanowi. Nawet zaoferował mi za niego 2 litrową butelkę oranżady. Muszę ci się przyznać, że to było bardzo kuszące - szczególnie w te upały. Ale nie poszedłem na ten układ i sam w sumie nie wiem dlaczego.


Myślałem też sobie trochę o Lisie wczoraj. I o tym, jak pierdoliła, że mnie tu zaraz odwiedzi i jak bardzo za mną tęskni. Co za stek bzdur? No cóż, widocznie tych prawdziwych przyjaciół poznam właśnie teraz i tutaj. Niech i tak będzie.


Dobra kończę na dziś. Nie chcę iść spać z uczuciem żalu w sercu.





Jak się ty miewasz mój ukochany? Mam nadzieję, że o siebie dbasz? Ja już nic nie wiem ani o twoim życiu ani o twoim zdrowiu. Mogę tylko mieć nadzieję, że wszystko jest ok...




Na zawsze twój,

Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page