List 93
- Apr 28, 2020
- 2 min read
29 Maj 2016
Kochany C,
Dzisiaj doświadczyłem trochę miłości dla siebie samego. A to wszystko za sprawą 3 osób, które mnie odwiedziły w mojej celi.
Najpierwsz przyszedł Robert. Jest całkiem inteligentnym gościem - mogłem to zauważyć po tym, jak rozmawia, odpowiada i słucha. On mieszka na przeciwnym korytarzu, ale często przychodzi na mój, aby odwiedzić faceta o imieniu Trev. No, ale dzisiaj odwiedził mnie. Na początku trochę się zdziwiłem, ale w sumie nasza rozmowa miała pozytywny charakter.
Opowiedział mi trochę o swojej przeszłości i jak tu trafił przez jego byłą dziewczynę. Miał złamane serce, ale teraz rany się goją. Też mu trochę opowiedziałem o nas, a Rob zasugerował, żebym już zaczął o tobie zapominać... Właściwie, to kazał mi o tobie zapomnieć. Bardzo wyrażnie i stanowczo kazał mi ruszyć do przodu. Tylko jak ja mam to kurwa mać zrobić? Jak?

Potem przyszedł Andy i przyłączył się do konwersacji. Powiedział mi to samo co Robert. Stwierdził też, że jestem super człowiekiem, do tego przystojnym ze wspaniałą osobowością. Zaraz wpadł Steve i też zaczął swoją przemowę. Powiedział, że znajdę sobie kogoś szybciej niż się tego spodziewam. Powiedział też, że to twoja strata, że mnie zostawiłeś.
Ok, niech ktoś mi wydrukuje instrukcję obsługi, jak mam to zrobić, żeby wymazać ciebie z głowy...
Ale przyznam się - Robert, Andy i Steve na pewno przyczynili się do tego, że poczułem się trochę lepiej, jeśli chodzi o moją osobę. I chociaż wiem, że za długo to na pewno nie potrwa, może jest tam gdzieś dla mnie jakiś skrawek nadzieii...
Dziś znowu się bili na moim korytarzu. Dwóch kolesi zaczęło się najpierw kłócić, a potem poszło na pięści. Krew była na ścianach i podłodze.
Ten facet, który to zaczął - Simon - jest chyba najbardziej agresywnym osobnikeim, jakiego spotkałem w tym więzieniu. Sama jego gęba mówi, że on powinien być zamknięty (ok, wiem, że tak nie powinienem o nikim mówić, ale właśnie to powiedziałem). Próbował też ze mną zacząć jakieś przepychanki - raz popchnął mnie na schodach, ale w mojej odpowiedzi dostał jedno, grube zero jakiejkolwiek reakcji z mojej strony. Innego dnia próbował mi ubliżyć, ale mu powiedziałem, że go nie słucham, więc się zamknął w końcu. Zobaczymy na jak długo. Pewnie jest trochę zdziwiony tym, że go olewam.
Wiesz C, niektórzy ze strażników zaczęli wołać na mnie "szczupły". Chwalą mnie za to, jak bardzo schudłem i że nadal się nie poddaję, że ćwiczę i biegam. Nawet jedna ze strażniczek, strasznie pochmurna kobieta o imieniu Dove powiedziała mi, że moja mama mnie nie pozna, kiedy mnie odwiedzi. No coż, moja mama mnie tu nie odwiedzi już, ale to miło ze strony tej kobiety, że tak powiedziała.

Wiesz, na moim korytarzu mieszka gość o imieniu Ryan. Wygląda jak 12-to letni chłopak. Jast niski i chudy. I waży tylko 56kg! I wiesz co? To jest właśnie ta liczba kilogramów, którą chciałbym zrzucić, zanim stąd wyjdę. Zabawne co? Mam zamiar pozbyć się Ryana! Może kiedyś coś o tym napiszę? Nawet mam tytuł w głowie: "Jak się pozbyć Ryana w 820 dni".
No nic, skończę na dzisiaj. Chciałbym zasnąć jeszcze z tym uczuciem, że może jest dla mnie jakaś tam nadzieja. Bo wiem, że to uczucie nie pozostanie ze mną na długo.
Tęsknię za tobą. Ale to nie jest żadną nowością.
Na zawsze twój,
Sebastian



Comments