top of page

List 92

  • Mar 1, 2020
  • 3 min read

22 Maj 2016






Kochany C


Posiedziałem sobie dzisiaj przez ponad 2 godziny na trawie. Gapiłem się w niebo i próbowałem ogarnąć umysłem całą tę moją obecną sytuację. Nie próbowałem się nad sobą rozczulać, starałem się tylko to wszystko jakoś ogarnąć, ale nie udało mi się. Każdego dnia spaceruję po deptaku, czasami się uśmiecham, czasami z kimś porozmawiam, lecz w środku wszystko mi się rozpada na kawałki.


Pory roku mojego życia przesuwały mi się dzisiaj przed oczami, kiedy tak sobie siedziałem na tej trawie obok budynku numer 7. Na szczęście nikt mnie tam nie zaczepiał. Wiesz, opanowałem prawie do perfekcji umiejętność zamykania się w tym moim szklanym naczyniu, gdzie nie słyszę już hałasu - pływam wtedy tylko w morzu własnej ciszy i własnych myśli.


Choć nawet nie wiesz, jak bardzo brakuje mi muzyki w uszach. Myślałem, że może sobie odłożę pięniądze na jakieś tanie słuchawki, ale nie stać mnie na to. Musiałbym wtedy kupić też sobie disc mana - a na to mnie na pewno już nie stać.


Pewniego dnia znów będę chodził po tej planecie jako wolny człowiek i będę sobie słuchał muzyki. Pewnego dnia.


Wiesz C, nie mogę zapomnieć widoku tego gościa z mojego snu. Tego, o którym mi napisałeś, że jest twoim nowym chłopakiem. Wiem, że to głupie - to był tylko sen, ale wydawał się taki prawdziwy. I to uczucie nadal we mnie siedzi.


W miejscu takim jak to, wszystko wydaje się wyolbrzymione - strach, wątpliwości, demony, anioły. Szczególnie demony i strach. Przyzwyczajałem się do tego, że byłem kimś, kogo kochałeś a teraz muszę udawać, że to nigdy się nie wydarzyło. Bardzo silnie staram się odnależć w sobie tę część mnie, którą wziąłes ze sobą gdy mnie zostawiłeś. Nie wiem jak mam to zrobić.


No nic. Dzisiaj doświadczyłem czegoś, o czym prawie już zapomniałem że istnieje. Smak zupy. Zrobili dla nas jakąś zupę krem o smaku warzyw. Wiem, jak trywialne to musi dla ciebie teraz brzmieć, ale dla mnie było to coś niesamowitego.


Smak tej zupy był jak niebo w gębie. I uwierz mi proszę, NIE była to zupa o pięcio gwiazdkowym standardzie - ale dzisiaj tak smakowała właśnie. Delektowałem się jej każdym momentem.


Przypomniało mi to też o tym, kiedy gotowałem azjatycką zupę dla nas na kolecje. Taki rodzaj rosołu, ale z różnymi rodzajami mięsa w środku, kawałkami młodej kukurydzy i mleczka kokosowego. Zawsze ci tak smakowała, że jadłeś kilka porcji na raz. Moje serce nawet teraz na tę myśl wypełnia się radością.


Nie biegałem dzisiaj. Miałem zamiar, ale potrzebowałem dnia wolnego. Moje ciało kazało mi chyba posadzić tyłek na trawie i nic nie robić. I tak też zrobiłem.


Wczoraj rozmawiałem z tym gościem z Jamajki i odkryłem, że dzielimy wspólną pasję do muzyki. To znaczy, on nie ma pojęcia o tym, jakiej muzyki ja słucham. Chciałem mu opowiedzieć trochę o Depeche Mode, ale darowałem sobie. On słucha hip-hopu, więc rozmowa o moich muzycznych inspiracjach nie miałaby za dużego sensu. Choć może on jest otwarty na inne rodzaje muzyki...? Nie wiem.


Zeszłej nocy otworzyłem biblię, którą pożyczył mi David. Nie wiem po co on mi tę książkę wogóle zostawił w mojej celi. Przeczytałem kilka pierwszych wersów z pierwszego rozdziału - co za kupa bzdur! Kto to wogóle napisał?


I ktokolwiek był natchnieniem do napisania tej książki (Bóg) - powinien się wstydzić! Popatrzmy tylko dookoła nas! Ten świat to jedna wielka kupa złomu. Nie kumam, jak ludzie mogą tak zachwycać się tą biblią...? Nigdy tego nie zrozumiem.



Próbowałem coś wczoraj namalować, ale wyrzuciłem to do kosza. Zmarnowałem tylko farby i papier. Czułem się bardzo rozczarowany. Nie mogę przecież marnować materiałów. Nie stać mnie na to! Ciekawe jak to jest, kiedy człowiek może sobie wejść ot tak do sklepu z przyborami dla artystów i kupić co chce. No i ciekawe jak to jest malować na dużych rozmiarach... Mieć własną pracownię i dużo miejsca do tworzenia...


Wiesz co, niedawno zauważyłem, że psuje mi się wzrok. Nie widzę już dobrze z bliska. Zeszłej nocy musiałem trzymać biblię z dala od twarzy, żeby cokolwiek przeczytać. To pewnie wina tego światła w mojej celi i kiedy maluję intensywnymi kolorami - oczy mnie bardzo szczypią. Wyobraź sobie, jakbym stracił nagle wzrok - właśnie wtedy, kiedy odkryłem spokój w tworzeniu obrazów. Byłoby to bardzo typowe dla tego "kreatora" tego "wspaniałego świata".


Chyba skończę na dziś pisać do ciebie - czuję jak gorycz mnie konsumuje i wcale mi się to nie podoba.


Dobranoc.

Tęsknię za tobą.



Na zawsze twój,

Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page