top of page

List 91

18 Maj 2016






Kochany C,


98 kg! To moja obecna waga. Nie mogę uwierzyć w to, że to tylko dwie cyfry! Naprawdę się cieszę. Od kiedy zostałem zamknięty w więzieniu, zrzuciłem w sumie około 40 kg. Jeszcze gdyby udało mi się zrzucić z jakieś 20 kg - byleby tylko wystarczyło mi zapału.


Cieszę się, że moja ciężka paraca się opłaciła. Andy zapytał się mnie kilka dni temu, czy ten cały wysiłek, który wkładam w te wszystkie ćwiczenia robię dla siebie, czy może dla ciebie... Odpowiedziałem mu, że oczywiście, że to wszystko robiłem dla ciebie. Kiedy zacząłem te ćwiczenia, w głowie miałem tylko jedną myśl: kiedy wyjdę stąd, będziesz ze mnie dumny. Taką miałem przynajmniej nadzieję. Teraz domyślam się, że masz to głęboko gdzieś, czy ja wogóle żyję.




Założyłem dzisiaj rozpinaną bluzę na ekspres, tę którą wysłała mi tutaj mama w grudniu. Wtedy nie było mowy, żebym się w to wogóle zmieścił, a dzisiaj pasuje idealnie i jest nawet trochę na mnie luźna. Tyle już osób mi powiedziało jak świetnie wyglądam i jak bardzo straciłem na wadze. Doceniam to wszystko z całego serca, ale jednak cholernie brakuje mi tego, że ty mi takich rzeczy nigdy nie powiesz.


A jak już piszę o wadze - jak jest z twoją? Straciłeś coś? A może przytyłeś? Choć i tak nie ma to znaczenia - zawsze wyglądasz idealnie. Uwielbiałem zasypiać na twoim brzuchu pamiętasz? Kiedy tylko położyłem na nim głowę - już mnie nie było


Wiesz, zeszłej nocy przyśniły mi się dwa sny.


W pierwszym śniło mi się, że stałem w kolejce do McDonalda na stacji metra Waterloo (tam, gdzie zawsze kupowaliśmy sobie hamburgery, wracając z koncertów w arenie O2). Kiedy podszedłem do kasy, gość oznajmił, że nie mają mięsa i mogą mi tylko sprzedać burgery bez mięsa w środku - za to z dodatkową ilością sałaty. A ja przecież zamówiłem dla nas (jak zwykle zresztą) dwa Big Macki. A ten mi tu mówi, że zabrakło im mięsa! Wyobrażasz to sobie? W McDonaldzie! Może ten sen był jakimś znakiem, żebym odstawił na dobre to niezdrowe żarcie...


Drugi sen był zupełnie inny. Śniło mi się, że znów miałem przy sobie swojego iPhona. Znów byłem wolnym człowiekiem. Zalogowałem się do mojego konta na Fejsie. Zaraz dostałem od ciebie wiadomość, abym otworzył link, który mi wysłałeś na messengerze. Kiedy na niego kliknąłem, otrzymałem od ciebie masę różnych zdjęć. Wszystkie były zrobione w jakimś mieszkaniu, którego wogóle nie rozpoznawałem. Gdzieś w głębi duszy wiedziałem jednak, że to musiałobyć twoje nowe mieszkanie.


Kiedy tak przeglądałem te wszystkie zdjęcia, rozpoznałem dużo przedmiotów i ozdób, które kiedyś mieliśmy w naszym wspólnym mieszkaniu na Wandsworth. I w sumie to się nawet ucieszyłem, że wykorzystałeś te wszystkie rzeczy i że zabrałeś je do swojego nowego mieszkania. Pamiętam też, że większość twoich ścian była zrobiona z prawdziwej cegły - czegoś, co mi się zawsze tak bardzo podobało i o czym zawsze marzyłem.



Potem zobaczyłem zdjęcia z twojej nowej sypialni. Na jednym z tych zdjęć ujrzałem kogoś, kto wygodnie siedział na twoim łóżku. Napisałeś pod tym zdjęciem, że to twój nowy partner i że nazywa się Carlos i że jest z Hiszpanii. To zdjęcie wydało mi się, jakby było zrobione w 3D - tak dobrze widziałem rysy twarzy tego człowieka. Dreszcz przeszedł mi po całym kręgosłupie i obudziłem się.


Możesz sobie chyba tylko wyobrazić, jak bardzo zagubiony się poczułem. Serce mi znów pękało. Szybko jednak pomyślałem sobie: "to był tylko sen"... Męczyłem się, żeby znów zasnąć, ale w końcu udało mi się (była około 3 nad ranem).






Kiedy o 6.30 zadzwonił budzik, byłem bardzo zdenerwowany. Zdenerwowany, ale jednocześnie próbowałem sobie to jakoś wytłumaczyć, że kiedyś przyjdzie przecież taki dzień, kiedy znajdziesz sobie kogoś nowego. I że może ten dzień już dawno nadszedł, tylko ja o tym nic nie wiem...


To nie jest wcale takie łatwe, aby tak sobie o tym myśleć. Ale muszę się tego jakoś nauczyć - jak pozwolić ci odejść z mojego życia. Jak nauczyć się cieszyć tym, że jesteś z kimś innym i że go kochasz. I chociaż pisanie tych słów zabija moje serce, muszę to wszystko jakoś zaakceptować... Pozwolenie na to, abyś odszedł jest nacięższą rzeczą, jaką kiedykolwiek musiałem zrobić. Dlatego nie dzwonię do ciebie, nie wysyłam listów - bo tak jak chciałeś - szanuję twoje decyzje. Nigdy się nie dowiesz, jak bardzo mnie to boli - ale to może i nawet lepiej...


Jest teraz 13.30 i wszystkie popołudniowe zajęcia zostały dzisiaj odwołane. Wszyscy strażnicy mają ćwiczenia. Mają to raz w miesiącu. Po skończeniu tego listu, namaluję coś. Nie wiem co to będzie, ale czuję w sobie, że muszę złapać za pędzel.


Dostałem wczoraj list od Agnes. Bałem się, że może o mnie już zapomniała, bo od kilku miesięcy nic nie pisała. Ale myliłem się na szczęście. Agnes wybiera się na rejs statkiem wycieczkowym - wraz ze swoim chłopakiem. Jak cudownie! To jest życie! Raduję się na samą myśl o tym, że tak sobie w dwójkę spędzą czas. Super. Tęsknię za Agnes i bardzo mi brakuje jej śmiechu i sarkazmu. Obiecała, że napisze mi więcej o tym, jak było na tym rejsie. Już się nie mogę doczekać jej relacji!


No nic kochany, kończę na dziś. Mam nadzieję, że masz sie dobrze. Uważaj na siebie. Tak bardzo za tobą tęsknię.





Na zwsze twój,

Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page