List 90
- Feb 9, 2020
- 3 min read
16 Maj 2016
Kochany C,
Rozmawiałem dziś z mamą i wydaję mi się, że chyba już mnie tu nie odwiedzi. Powiedziałem jej, że nie musi - żeby nie czuła się winna - chociaż tak naprawdę, bardzo bym chciał, żeby przyjechała. Ale to pewnie jest dla niej stres (lot, zakwaterowanie itd) - no i wyda pieniądze, więc jej powiedziałem, że nie musi przyjeżdżać i że ja się mam w sumie ok.
Wyrwałem sobie zęba z tyły na dole - 3-ci od końca. Jak bolało! Wiesz, kiedy w poprzednim więzieniu ten facet skakał mi po twarzy w buciorach, uszkodził mi zęby. Ząb z przodu cały się rusza, a te z tyłu bolą i też się ruszają. Czasami czuję taki ból, że aż mi promieniuje na lewe ramię. Siłownia i jogging trochę uśmieżają ten ból - to trochę tak, jakbym sobie wstrzykiwał ból do mięśni poprzez ćwiczenia - wtedy mniej skupiam się na bólu zębów.

Jednak zeszłej nocy miałem już dość. Ten ząb z tyłu tak mi się ruszał, że go wyrwałem. Ból przeszył mnie na wylot, ale nie krzyknąłem - łza mi tylko poleciała. Za to bardzo krwawiłem z tego pustego dziąsła. Lewą stronę twarzy mam wciąż trochę spuchniętą, ale przynajmniej mniej mnie boli teraz. Mam nadzieję, że przez te wszystkie pobicia już nie stracę więcej zębów.
Nikomu o tym nie mówię, bo to jest trochę krępujące. A po drugie, mówiąc o tym musiałbym znów wspominać o tej całej przemocy, która mnie tam spotkała - a staram się tak bardzo do tego już w myślach nie wracać. Staram się żyć tym, co jest tu i teraz. Nie przychodzi mi to łatwo, ale się staram.
Wiesz, tak sobie wczoraj obserwowałem tych wszystkich więźniów chodzących po deptaku i nie mogę zrozumieć ich zachowania. Większość z nich wydaje się jakby to był ich najlepszy czas życia. Śmieją się, pozdrawiają nawzajem, ściskają, przebijają piątki. Nie mogę tego za bardzo skumać.
Kiedy tak sobie to wszystko obserwowałem, John przysiadł się do mnie. Opowiedziałem mu o moich spostrzeżeniach i się ze mną zgodził. Potem powiedział, coś o czym nigdy w sumie nie pomyślałem wcześniej. Stwierdził, że tak się zachowują, bo w przeciwieństwie do nas - oni znaleźli się tutaj z powodu przętepstw, których się dopuścili. I są tego bardzo świadomi - wiedzą, że zostali złapani i teraz muszą za to płacić. Wiesz, ja na to nigdy w ten sposób nie spojrzałem. John ma pewnie rację w tym wszystkim.
Kiedy tak teraz leżę sobie na moim łóżku, zastanawiam się, czy kiedykolwiek będę potrafił odpuścić duchom przeszłości i tym wszystkim, którzy mnie skrzywdzili.

I pewnie będzie mi łatwiej zapomnieć o tych ludziach, którzy zadali mi fizyczny ból. Zapomnienie o tych, którzy zranili mnie emocjonalnie będzie pewnie trudne... ludzie tacy jak Donna, czy ci, którzy kłamali i cały ten system "sprawiedliwości" w Wielkiej Brytanii...
Chyba zawsze trudniej jest wymazać emocjonalne blizny. Bolącego zęba można się zawsze szybko pozbyć i szybko o nim zapomnieć.
Kilka dni temu namalowałem kolejny obraz. Naszkicowałem dwa słonie i połączyłem młodego słonia z matką za pomocą jej ogona. Widziałem takie zdjęcie w jakimś czasopiśmie w bibliotece tutaj i bardzo mi się spodobało. Problem był tylko taki, że to zdjęcie było bardzo małe, więc musiałem użyć wiele wyobraźni, żeby je przenieść na duży papier. Ale udało się i podoba mi się efekt końcowy. Szkoda, że nie możesz tego zobaczyć.

W kolorach, które maluję zatracam się bez granic. To tak, jakbym otwierał jakąś bramę do świata niekończących się możliwości. Tam nikt mnie już nie może znaleźć i skrzywdzić. Tam mogę po prostu tylko malować. Nie umiem za bardzo tego opisać słowami i to uczucie jest też trochę dziwne nawet jak dla mnie czasami. Wiesz, wiele osób się mnie pyta, jak ja tworzę te moje obrazy - a ja nie umiem im na to odpowiedzieć. Mówię poważnie. To tak jakbym był w jakimś innym wszechświecie i kiedy wracam do tego świata - moja pamięć zostaje wyczyszczona. Może kiedyś, jak stąd wyjdę, nagram się na video, Jeśli oczywiście jeszcze coś kiedyś namaluję.
Co u ciebie? Jak mijają twoje dni? Mama nadzieję, że są wypełnione życiem, miłością i śmiechem. Mam nadzieję, że jesteś bezpieczny i chroniony przez tych, którzy cię kochają. Ja już nic nie wiem, jak ty się czujesz, jaki jest stan twojego zdrowia... ale mogę tylko liczyć na to, że wszystko jest ok.
Zakończę teraz już mój dzień. Umyję twarz i położę się spać. Chyba przyzwyczaiłem się do tego, że już śpię bez ciebie w moich ramionach. Choć i tak zrobiłbym wszystko, żeby cię jeszcze raz w nich potrzymać. Jednak wiem jaka jest rzeczywistość. Ale w moich snach mogę cię ściskać bez granic, mocno i czule - i nikt mi tego nie zabroni. Nawet ty.
Kocham cię.
Na zawsze twój,
Sebastian



Comments