List 87
- Sebastian Bauer

- Jan 19, 2020
- 3 min read
8 Maj 2016
Kochany C,
Jest piękny, niedzielny wieczór, a słońce wciąż świeci, tworząc bajeczne kolory na niebie.

Widzę je trochę w odbiciu okiennym na budynku na przeciwko mojej celi. Resztę tego spektaklu mogę sobie tylko wyobrazić. Wiesz, już powoli zapominam jak to jest, kiedy czułem na skórze zapach wieczornego powietrza...
Wczoraj dostałem zawiadomienie, że mam umówione spotkanie z komisją do spraw deportacji. I wiesz co? Na kopercie, ktoś najpierw napisał liczbę 38 a potem próbował ją zamazać długopisem. Czemu wszędzie widzę tę liczbę 38? O co chodzi?
Wczoraj doszło do kolejnej bójki. Tym razem trzech kolesi pobiło się na placu spacerowym. Jacyś bardzo młodzi. Wsadzili ich od razu do segregatki. Widziałem całą bijatykę - było dużo krwi i zamieszania, ale strażnicy szybko się na nich rzucili i od razu odwołali popołudniowy spacer - wszyscy musieliśmy natychmiast wracać do swoich cel.
Wiesz, czasami kiedy biegam po tym placu, czuję na skórze, jak przemoc tylko czycha, aby wybuchnąć. To całe fałszywe poczucie bezpieczeństwa i spokoju jest tu tylko takie na pozór i często nikt nie jest w tanie zapobiec rozlewu krwi.
Przed tą całą bijatyką, rozmawiałem z kolesiem z Jamaiki - i ku mojemu zaskoczeniu, było bardzo przyjemnie. Nazywa się Jermaine - chodzi ze mną na zajęcia w siłowni. Kiedyś o nim wspominałem.

On uważa się za człowieka bardzo religijnego i cały czas mi cytował jakieś fragmenty z biblii - 99% z tego co mówił do mnie nie docierało zupełnie. Ale fajnie było wodzieć kogoś, kto jest tak bardzo zafascynowany czymś, co jest w sumie chyba ciężkie w odboirze. Jermaine chce zobaczyć moje obrazy, bo mu powiedziałem, że tam sobie coś maluję. Nie czuję się zbyt komfortowo, kiedy inni oglądają moje wypociny, ale skoro mu obiecałem... Będę je musiał wynieść na plac, bo on mieszka w budynku 6 a ja 5. Jermaine siedzi w więzienu od kilku lat i ma przed sobą jeszcze 3 lata. Też będzie deportowany z Wielkiej Brytanii - do Jamaiki. Życzę mu wszystkiego najlepszego - z całego serca.
A skoro poruszyłem temat malowania - skończyłem wczoraj nowy obraz. Namalowałem zająca farbami wodnymi. Nawet fajnie to wygląda. Bawiłem się kolorami i rozchlapywaniem farb na papierze. Lubię ten luźny styl malowania - to tak trochę, jakbym opowiadał jakąś historię, ale jej nigdy nie dokańczał - każdy sobie może stworzyć jej własny koniec.
Wiesz co C, już się nie mogę doczekać tego dnia, kiedy będę mógł tak po prostu wejść do sklepu z przyborami dla malarzy i zobaczyć na własne oczy, co tam jest. Pewnie to cały wszechświat farb, pędzli itd... Wszechświat, o którym nie mam pojęcia. W sumie to jest to trochę dziwne, że zacząłem interesować się malarstwem dopiero tutaj w więzieniu. To tak, jakby coś mnie do tego pchnęło... Dziwne to wszystko.
Zeszłej nocy śniło mi się, że znów byłem na plaży. Świeciło słońce, woda była ciepła. Nie kąpałem się, ale spacerowałem po brzegu, a fale obijały mi się o stopy. Było bosko. Prawie czułem, jak przez sen moje stopy taplały się w morzu.

Jedno jest pewne - jak odzyskam wolność, tak bardzo będę próbował pojechać gdzieś nad morze. Tak, żeby spędzić chociaż jeden dzień na plaży. Tak bardzo mi się to marzy i nawet nie wiem czemu... Może tam, na tej plaży wyjaśni mi się znaczenie tej liczby 38...?
Rano odwiedził mnie Jose. Jak wszedł do mojej celi, to od razu wiedziałem, że coś wisiało w powietrzu. Jose poprosił mnie, czy mógłbym mu dać trochę mojej zielonej herbaty i że mi odda pieniądze, ale nie teraz, bo nie ma. Niemądry. Dałem mu wszystko co miałem, bo wiem, jak ta herbata mu pomaga na stres. Jose ma problemy z agresją, a zielona herbata go uspokaja. On nalegał, że mi odda, ale wiem, że nikt go tu nie odwiedza i bardzo rzadko ma wiadomości od rodziny - tak jak ja w sumie, też nie mam pieniędzy, ale mogłem mu dać chociaż to, co już kupiłem. Powiedziałem, że w zamian ma mnie kiedyś zaprosić na filiżankę herbaty, kiedy będzie tam sobie sam ją robił - obiecał, że na pewno zaprosi (nigdy tego nie zrobił, ale nie przeszkadzało mi to - najważniejsze, że mu pomogła).
Mam nadzieję, że ty miewasz się dobrze C. Jak cudownie byłoby, gdybyśmy mogli teraz posiedziec gdzieś na ławce w parku, pogadać a głupich rzeczach i o poważnych też. Tak po porostu pogadać...
Dobranoc mój ukochany.
Na zawsze twój,
Sebastian



Comments