List 85
- Dec 29, 2019
- 2 min read
4 Maja 2016
Kochany C,
No i jak właśnie próbuję zachować zdrowy balans w mojej głowie w tym miejscu - wszystko szlag trafił.
Otóż dostałem list od Lisy. Zdziwiło mnie to bardzo, ale w sumie ostatnio o niej rozmyślałem mając nadzieję, że ma się dobrze - więc może ją przyciągnąłem myślami. I chociaż ostatnio karciłem ją w swojej głowie, to wciąż się o nią martwię.
Jay (jej Nigeryjski chłopak) właśnie z nią zerwał. Lisa ma złamane serce i żal mi jej. Szkoda, że nie mogę je uściskać. Poza tym stan zdrowia jej mamy nie jest najlepszy, więc mam nadzieję, że sobie jakoś tam daje radę.
W swoim liście wspomniała też o tobie, co mnie bardzo zdziwiło w sumie. Napisała, że się spotkaliście i że bardzo chłodno ją potraktowałeś. Lisa mi radzi, żebym ruszał do przodu - bez ciebie już w moim życiu. Że ty już to dawno zrobiłeś i że ja mało, albo i wogóle cię nie obchodzę. Te słowa mnie złamały na pół.
Tak, wiem jak między nami jest, ale zobaczyć to napisane czarno na białym na kartce papieru - jest nie do zniesienia. I to właśnie wtedy, kiedy wydawało mi się, że staję się trochę silniejszy i że sobie jakoś z tym całym gównem radzę - wszystko legło w gruzach. Wszystko co tu robiłem, żeby się jakoś trzymać - malowanie, siłownia, ćwiczenia - wszystko to wydaje się nie mieć już teraz żadnego znaczenia.
Oto jaki jestem silny.
Andy i Steve przyszli do mnie, żeby mnie pocieszyć. Kazali mi się bardziej otworzyć i gadać jak mi jest. Tylko ja tego nie umiem robić.
Nie potrafię prosić o pomoc, bo za bardzo przyzwyczaiłem się do bycia tym, który pomaga. Zawsze w życiu doświadczałem tego niezdrowego balansu pomiędzy "dawaniem" a "dostawaniem" - więc instynkt mi zawsze mówi: "będziesz sobie z tym musiał radzić samemu". Poleganie na sobie samym, to jedyne co znam.
Steve mnie trochę zaskoczył tym wszystkim. Jak na 21 latka mówił, jakby był facetem z wielkim życiowym doświadczeniem. Andy też starał mi się jakoś pomóc. Powiedział nawet, że skontaktuje się z tobą, jak stąd wyjdzie. Pewnie nie mówił poważnie, ale i tak był to miły gest z jego strony.
Wiesz, piszę ten list z krwawiącym sercem, więc przepraszam cię z góry za chaos i brak składni.
Ile jedno serce może pomieścić bólu w środku? Moje ciało chodzi tam, gdzie mózg mu każe, ale moje serce utkwiło w twoich dłoniach. A ty sobie je ściskasz i patrzysz jak krwawi.
Kiedy zamknęli nas dziś w celach po południu, wpadłem w czarną dziurę. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Tylko ja i cztery ściany. A potwory w głowie tańczą. Gdybym tylko miał tabletki... Ale nie miałem. Złapałem więc za pędzel i zacząłem mazać na papierze. I wyszedł mi z tego jakiś abstrakt. Taki chaos w sumie.

Wiem, że na świecie są miliony ludzi, którzy codziennie cierpią ze złamanymi sercami, że nie jestem jedyny. Ale to nie koi mojego bólu ani na trochę. Nigdy się tak nie czułem. Nigdy nie wiedziałem, że złamane serce może się manifestować jako prawdziwy, fizyczny ból.
Spróbuję może teraz zasnąć C. Może chociaż we śnie będziemy razem - jak dwa piękne ptaki, latające wysoko ponad górami, gdzie leży najbielszy śnieg. Do zobaczenia tam w powietrzu, mój ukochany. Dobranoc.
Na zawsze twój,
Sebastian



Comments