List 82
- Dec 1, 2019
- 2 min read
26 Kwiecień 2016
Kochany C,
Obudziłem się dzisiaj i zacząłem gapić w drzwi mojej celi czekając na ciebie. Jakbyś miał zaraz do mnie przyjść. Nie wiem czemu tak mi się stało. Nawet nie mogę sobie przypomnieć co mi się śniło zeszłej nocy. Ale uczucie, które we mnie pozostało było bardzo silne.
Dzisiaj w siłowni dali nam niezły wycisk. Przez godzinę mieliśmy sesję na rowerach. Było fajnie, ale to było czyste szaleństwo. I co mnie rozbawiło to to, jak ten gość z Jamaiki - Jermaine - usiadł koło mnie i nie mógł za mną nadążyć.

Rozbawiło mnie to, bo pamiętam jak jeszcze niedawno mówił, że wszyscy jesteśmy słabi tutaj. No i proszę. Wiesz, ćwiczenia na rowerach są kurewsko ciężkie, ale było zabawnie widzieć, jak on nie daje rady. Jermaine struga takiego gangstera cały czas no i "gangster" odpadł przy mnie dzisiaj.
O 11.30 (przed lunchem) poszedłem biegać. Zrobiłem 2 km. Nieźle. Wiesz, nie szukam już wymówek, żeby nie ćwiczyć. Było dzisiaj bardzo zimno i do tego padał deszcz. Ale ja biegałem.
Jutro rano mam sesję na ciężarach z Jamesem. Lubię z nim ćwiczyć. Daje mi w kość.
W więzieniu zrobił się szum, bo podobno przywieźli (albo przywiozą) kolesia o imieniu Michael. To ma być brat jakiegoś znanego piosenkarza Lemara. Nie mam pojęcia kim on jest. A skoro tak, to nie jest on chyba aż tak popularny. Na szczęście ten Michael nie jest w moim budynku. Nie potrzebujemy tu chyba więcej dramatów.
Jak tak piszę do ciebie, w międzyczasie czekam, aż wyschnie mi farba. John przyniósł mi z zajęć malarskich akrylowy karton i postanowiłem go pomalować. Na razie pomalowałem go na czarno - to już trzecia warstwa. Nie chcę, żeby były jakieś zacieki. Tak sobie myślę, że nazwę ten obraz "Miłość nie rozróżnia kolorów". Właśnie mi to do głowy wpadło, jak tak patrzę sobie na tę czarną farbę.

Rozmawiałem dzisiaj z mamą, na szczęście u niej wszystko w miarę. Spytałem się o Lisę, ale moja mama nic od niej nie słyszała. Lisa tyle razy mi obiecywała, że mnie odwiedzi i nigdy nie opóści w potrzebie, ale to było tylko takie pierdolenie bez sensu. W sumie ona tylko lubi dużo gadać, a jak przychodzi co do czego to spierdala jak najszybciej się da. No coż.
No dobra, farba wyschła. Wracam do malowania.
Uważaj na siebie C.
Na zawsze twój,
Sebastian.

Comments