top of page

List 81

  • Nov 24, 2019
  • 3 min read

24 Kwiecień 2016






Kochany C,


Co u ciebie? Dziś był doroczny maraton w Londynie. Założę się, że jak zwykle panował chaos. Wiesz, ja przez ostatnich osiem lat nigdy nie miałem wolnego dnia od pracy w trakcie trwania tego maratonu. I nienawidziłem tego. Szczególnie w mojej ostatniej pracy. Wszyscy wspólnie panikowali - szczególnie "gwiazdy" z recepcji z Jo na czele.


Kiedy tak sobie o tym wszystkim teraz myślę, to żal mi tych wszytkich lasek w szpilkach i obcisłych spódniczkach, próbujących coś udowodnić. Zapierdalały po 12-16 godzin dziennie owite w pułapkę Malcolma. Ten pajac tak im wmówił, że to dla dobra drużyny i całości.


Co za głupota? Taki tok myślenia nie ma nic wspólnego ze zdolnościami dobrego menagera. No ale co zrobić, kiedy miejscem mojej ostatniej pracy zarządzał idiota i tyran. Nie ma się co dziwić, że takie metody pracy były na porządku dziennym. Ja na szczęście się ocknąłem w miarę szybko i robiłem swoje i szedłem do domu.


Pewnie mnie nie mogli znieść za to, ale miałem to głeboko w dupie. Jakbym padł ze zmęczenia na środku biura to szybko posprzątaliby moje zwłoki i za tydzień nikt już by o mnie nie pamiętał. Nauczyłem się tam szanować siebie i swój czas. Zresztą wiesz o tym wszystkim - zawsze mi powtarzałeś, że jak będę miał dość to mam szukać sobie nowej pracy. I miałeś rację. Jedynie z kilkoma osobami udało mi się tam nawiązać jakiś szczery kontakt: Lucia, Tanja z kadr i Andrew (chociaż ten czasami był niezłym dupkiem).


No nic, dziś jest niedziela i wstałem nieco później niż zwykle, o 8 rano. Wiesz, cały dzień byłem zmęczony. Niedziela to jedyny dzień, kiedy nie ćwiczę. Chciałem pospacerować z Geoffem rano na deptaku, ale nie dałem rady. Straszliwie boli mnie brzuch (nawet teraz, kiedy do ciebie piszę). Nie wiem czemu - może coś zjadłem, albo może mam to od intensywności ćwiczeń?


Tak więc cały dzień przeleżałem w celi. I myślałem o tobie, o nas. Tak bardzo nie chciałem tego, ale nie umiałem się powstrzymać. O, poczekaj! Właśnie leci mój ulubiony kawałek! Alan Walker "Faded". Jak stąd wyjdę, to zaraz zabieram się za słuchanie jego muzyki.


Ok - powrót do tęsknienia za tobą. Może to, że mnie tak boli brzuch sprawiło, że mi ciebie dziś brak? Wspomnienia o tym, jak o siebie dbaliśmy powróciły dzisiaj z podwójną siłą.


Pamiętasz dzień, kiedy miałeś traning z pracy w Benton? Trwało to cały dzień i kiedy skończyłeś około 7 wieczorem nie miałeś jak wrócić do domu, bo nie miałeś kasy. Zadzwoniłeś do mnie, żebym ci pomógł. To było jeszcze zanim zamieszkaliśmy razem - wtedy cały czas mieszkałem na Wimbledonie. Tak mi się ciebie żal zrobiło, że od razu wskoczyłem do metra i na Tower Bridge przesiadłem się do pociągu do Bekton. Pamiętam przepiękny zachód słońca z okien pociągu, który rozpościerał się nad całym Londynem. Byłem taki zadowolony, że jadę ratować mojego ukochanego.



I w końcu cię ujrzałem - siedziałeś tam sam na ławce i słuchałeś muzyki. Przywiozłem ci ciepłą kurtkę, kanapki i coś do picia - bo wiedziałem, że będzie ci zimno i że będziesz głodny i spragniony. Kiedy w końcu wróciliśmy do mnie, przygotowałem ci gorącą kąpiel z bańkami. Pamiętam wtedy to uczucie całkowitego szczęścia i spełnienia. Byliśmy razem. Byłem tak bardzo zakochany w tobie.


Cały następny dzień spędziliśmy w domu, ty zjadłeś prawie cały czekoladowy tort na śniadanie. Pamiętasz jakiej piosenki wkólko słuchaliśmy? Mobiego "Perfect Life". I w samej rzeczy - mieliśmy wtedy czekoladowy kawałek naszego wspólnego, idealnego życia. Potem graliśmy w gry video, tak bardzo się śmieliśmy. Wszystko wydawało się prawie idealne.


Nawet teraz, kiedy te wszystkie obrazki z tych dwóch dni wyświetlają mi się przed oczami - nie umiem się nie uśmiechać. Choć serce pęka mi trochę z bólu, usta rozszerzają się w uśmiechu. Ty pewnie niewiele z tych dwóch dni pamiętasz, albo już zupełnie wymazałeś je z pamięci.


Jest już 10.50 wieczorem. Spróbuję zasnąć. Rano siłownia.


C, bądź zdrów. Bądź bezpieczny i mam nadzieję, że jesteś w dobrych rękach Ja nie mogę się tobą już opiekować, ale mam nadzieję, że jest tam ktoś, kto to robi.




Na zawsze twój,

Sebastian.

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page