List 79
- Nov 10, 2019
- 3 min read
16 Kwiecień 2016
Kochany C,
Jest 8.30 wieczorem i padam z nóg. Pół dnia spędziłem na siłowni. Zrzuciłem kolejny kilogram. Cieszę się, że mi to wszystko na razie wychodzi. Nie jest łatwo, ale opłaca się.
Jak nas dzisiaj zamknęli w celach na noc (o 6 wieczorem) obejrzałem w TV film pod tytułem "Jeden Dzień". Coż za smutny i jednocześnie pocieszający film. I nie wiem dlaczego, ale kiedy go oglądałem - pomyślałem sobie o twoich włosach. Czy już ci zupełnie odrosły? I czy pamiętasz, co ci kiedyś powiedziała Kasia?

Śmiała się, że może ci odrosną kręcone! Wyobraź to sobie! Ja się śmiałem i powiedziałem, że będę cię kochał, nawet jeśli będziesz wyglądać jak Cher. Ale mieliśmy ubaw! Wiesz, kiedy się śmiałeś, moje serce rozpierała radość. Zawsze próbowałem ukryć swój smutek i złość z faktu, że to ciebie dopadł rak. Wiele razy w szpitalu, musiałem brać głęboki oddech, żeby się przy tobie nie rozkleić. W domu było inaczej, nikt tam mnie nie widział.
Wracając do filmu; pomyślałem sobie czy nie byłoby wspaniale, gdybyśmy mogli się spotykać na 1 dzień każdego roku? Tak jak bohaterowie tego filmu. Jeden dzień, raz w roku. Aż do momentu, kiedy któregoś z nas już nie będzie. Ale wiesz, coś w sercu mi podpowiada, że już nigdy się nie zobaczymy...
Po południu odwiedzili mnie w mojej celi: DJ, Andy i Steve. Pogadaliśmy sobie, nawet się pośmialiśmy trochę. Andy jest fajnym gościem. Totalnie zagubionym tutaj, tak jak i ja. Jest w tym więzieniu od dwóch miesięcy i wychodzi (planowo) w grudniu tego roku. Jest gejem no i podobno powiedział o tym tylko mi.

Jak dla mnie, to ja wiedziałem, że Andy jest gejem - widać to po nim na każdym kroku - brakuje mu tylko jednorożca z brokatem, ale kiedy mi o tym powiedział, przyjąłem to do wiadomości, jako zupełną nowość.
I wątpię też, żeby Andy o tym powiedział tylko mi. Pewnie testuje wodę i chce zobaczyć, jak zareagują na to inni. Jeśli tak, to niech mu wszystko pójdzie po jego myśli. Nie jestem od sądzenia ludzi. Andy ma żonę i dwójkę dzieci Niech sobie ułoży życie, kiedy stąd wyjdzie. Cokolwiek to dla niego oznacza.
Steve z kolei jest bardzo młody, ma chyba 19 lat. Wszędzie ciągnie się za Andym. Wszyscy geje tutaj za nim szaleją. Śmieszne spostrzeżenie - standardy spadają nisko w miejscu takim jak to. Steve wydaje się być ciągle napalony i głodny. Ale też jest całkiem śmieszny. Mam wrażenie, że DJ lubi Steva chyba ciut za bardzo, niż powinien. Oh C, co za miejsce! Ja tak sobie tylko obserwuję tych ludzi, nie angażuję się w nic. Chcę stąd jak najszybciej wyjść. Ale wiesz co? To że Andy lubi plotkować o innych tutaj sprawia, że go słucham i na trochę zapominam gdzie jestem. Także Andy, jeśli kiedykolwiek przeczytasz ten list - dzięki za ploty i dramaty.
Andy starał się też dowiedzieć, czy ja kogoś mam. Napomknąłem mu o tobie i o tych listach. Zatkało go to, że nigdy ich do ciebie nie wysłałem. Zasugerował, że powinienem do ciebie napisać i wyznać ci, co nadal do czuję w sercu. Wątpię jednak, żeby to był dobry pomysł. Pewnie byś się wkurzył, gdybyś zobaczył list ode mnie. Ale wiesz co? Może pewnego dnia, kiedy obudzę się znów po kolejnym dziwnym śnie - pójdę do telefonu i zadzwonié do ciebie... Może odważę sie na to, aby ponownie usłyszeć twój głos... Często tak bardzo mnie ciągnie do tego, żeby do ciebie zadzwonić, ale staram się to wszystko kontrolować jakoś. Kto by pomyślał, że tak się kiedyś z nami porobi...?
Andy chciałby się ze mną kiedyś spotkać - kiedy już stąd wyjdziemy. Nie mam nic przeciwko temu. Powiedział, że chętnie odwiedziłby mnie w Polsce. Czas pokaże. Ludzie mówią tu wiele rzeczy. Niezależnie od tego, czy się kiedyś spotkamy, czy nie - życzę mu szczęścia. Jestem na 100% pewien, że on znajdzie sobie kogoś i miłość zamieszka w jego domu. Nie sądzę, żeby to była jego żona - z tego co się orientuję, to jest to już chyba jego była żona...
To tyle na dziś kochanie.
Miłość to cudowna rzecz. Ale kiedy pakuję manatki i cię opószcza - zdziera z ciebie płaty serca na żywca - żaden lek przeciwbólowy nie jest w stanie załagodzić tego bólu.
Na zawsze twój,
Sebastian

Comments