List 68
- Aug 25, 2019
- 2 min read
20 Marzec 2016
Kochany C,
Nie było mi łatwo. Wciąż jestem pod wpływem twojego emaila. Staram się czymś zająć, ale twoje słowa wciąż dzwonią mi w głowie.
Napisałem do ciebie list z odpowiedzią, przeczytam go jeszcze raz jutro i jak wszystko będzie ok, to wyślę go.
Na zajęciach z produkcji muzycznej idzie mi fatalnie.

Nad niczym nie mogę się skupić. Próbowałem coś tam stworzyć. Coś z niczego. Nawet nie wiem, czy to wszystko ma jakiś sens. Skończyłem instumentalny kawałek, który nazwałem "Tańcząc z przeznaczeniem". Włożyłem w to wszystkie moje emocje, brzmi on trochę dziwnie. Ale takim go zostawię.
Święta za pasem i przypomniało mi to naszą pierwszą Wielkanoc, kiedy zaczęliśmy się spotykać ze sobą. Przyniosłeś mi takie małe czekoladowe jajka, a ja się tam trochę wewnątrz wzruszyłem. Pewnie dlatego, że wogóle się tego nie spodziewałem. No i nikt mi nigdy niczego nie daje tak od serca po prostu. Wiesz, tak bez przymusu, bo jestem dla kogoś tam wyjątkowy. Ty za to sprawiłeś, że takim się właśnie wtedy poczułem.
Pamiętam też, jak kupiliśmy ogromny kosz pełen czekolady dla twojej młodszej siostry.

Był strasznie ciężki. I obydwoje uzgodniliśmy, że od teraz, co Wielkanoc będziemy jej kupować kosz pełen czekolady - co roku większy. Że to będzie taka nasza tradycja. Zastanawiam się, jak się miewa twoja siostra?
Dużo ostatnio rozmawiam z Geoffem. On będzie niedługo deportowany do Ameryki, pewnie już o tym pisałem. Będzie mi go tu brak. Geoff zauważył, że ostatnio jestem bardziej przybity, niż zwykle. Powiedziałem mu o twoim liście. Nie mógł w sumie uwierzyć, że mnie wyzwałeś i że wogóle na mnie nie zasługujesz. A ja po prostu tego jeszcze nie widzę, bo jestem w najgorszym z możliwych miejsc do przeżywania rozstania. Nie mógł uwieżyć, że mnie olałeś i zostawiłeś tu samego.
Słuchałem tego wszystkiego i część mnie chciała, żeby Geoff się zamknął. To w końcu o tobie tak się wyrażał. Ale część mnie również rozumiała jego słowa i stawałem się coraz bardziej zły na ciebie.
Później w celi już nie wiedziałem co myśleć. Powoli zacząłem akceptować fakt, że może faktycznie na mnie nie zasługujesz. I że jeszcze tego nie widzę.
Geoff powiedział mi też, że gdyby był na moim miejscu, to napisałby ci długi list, w którym wyszczególniłby wszystko to, co dla ciebie zrobiłem w ciągu tych lat. Ale pewnie ja tak nie zrobię. Nie umiem i nie nawidzę pisać o sobie w superlatywach.
Te spacery z Geoffem to jak takie sesje terapeutyczne dla mnie.

Gubię się w tym trochę jeszcze, ale potem mi to w sumie pomaga. Ciekawe, czy z Geoffem będę w kontakcie, jak ten koszmar się dla nas obojga skończy. Kumam, że ludzie mówią tu różne rzeczy, a kiedy opuszczają mury więzienia, rzeczywistość staje się inna.
Cokolwiek się stanie, jestem wdzięczny za to, że spotkałem tutaj kogoś takiego jak Geoff.
Na zawsze twój,
Sebastian

Comments