top of page

List 61

  • Jun 16, 2019
  • 2 min read

23 Luty 2016





Kochany C,


Dostałem dzisiaj papiery potwierdzające twoją wizytę. Zabrało im to 4 dni - całkiem szybko, jak na więzienie.


Napiszę do ciebie list z informacjami. Sprawia to, że dziwnie się czuję - nie wysłałem ci żadnego listu od ponad 5-ciu miesięcy, a napisałem ich ponad 50. Będzie to krótki list. Dołączę tam informacje i dokumenty i zapytam się, dlaczego tak naprawdę chcesz mnie zobaczyć.

Mój umysł broni się przed tą wizytą. Nie chcę już przeżywać takich katuszy. Powoli godzę się z tym, że moje życie toczy się bez ciebie. A to, że chcesz mnie odwiedzić sprawia, że nie wiem co myśleć. Wiem, że pewnego dnia sobie przypomnisz jak bardzo cię kochałem i może nawet znienawidzisz to, że pozwoliłeś mi odejść.


Czasami sobie myślę, czy ktokolwiek jest w stanie zapomnieć czas, kiedy miał złamane serce? Zabawne w tym wszystkim jest to, że złamane serce nie jest chorobą śmiertelną. I chociaż może tak nam się wydawać na początku, żyjemy dalej. Bierzemy kolejną kartę, którą nam rozdał los i brniemy do przodu - bo nic innego nie możemy już zrobić.


No nic. Pokazałem ten list do ciebie Jamesowi. Jest inteligentnym człowiekiem, albo takiego udaje i nieźle mu to w sumie wychodzi. James gra z nami w karty. Jest teraz na tzw 'powrocie' tutaj - czyli był już na wolności, ale w czasie okresu próbnego musiał złamać jakieś zasady i go zamknęli ponownie. Nieźle popierdolony system.


Jeśli ja będę deportowany, nie będę miał żadnego okresu próbnego.


James ma spotkanie w sądzie w następny wtorek. Mam nadzieję, że wygra tę sprawę, bo się od wyroku odwołał. Życzę mu, żeby wszystko poszło po jego myśli. Może nawet odmówię za niego jakąś modlitwę... Może jeśli cokolwiek tam gdzieś jest mnie wysłucha. Nie zaszkodzi spróbować.


Byłem dzisiaj na siłowni i zrzuciłem już w sumie 10kg. W zeszłym tygodniu straciłem 2.6kg. Całkiem nieźle. Czuję się zdrowszy. I to jest paradoks - jestem przecież w więzieniu.


Dużo maluję w celi. To jest jak zbawienie mojego ducha. Moje pędzle są jak smaczne papierosy od których odlatuję.



A kolory, które tworzę są jak najlepsze narkotyki. Kilka dni temu zamalowałem kartkę papieru różnymi odcienieami niebieskiego i napisałem na nim to: "Do oceanu wpadła moja łza. Jak ją znajdę, przestanę cię kochać." I wiesz co jest dziwne w tym wszystkim? Że niekoniecznie miałem ciebie na myśli już.


Całe popołudnie byliśmy zamknięci w celach. Wszystko było odwołane. W budynku 7 wyciekał gaz. Wszystkich stamtąd ewakuowali, a reszta budynków była zamknięta. Nie było warsztatów, pracy, edukacji. Nie dostaliśmy też jedzenia, ale mnie to nie obchodziło w sumie. Inni się strasznie wkurwili i walili w drzwi i ściany w swoich celach. Jak małpy w zoo.


Kiedy oni tak hałasowali, ja słuchałem muzyki. Zamknąłem oczy i zacząłem podróżować. Widziałem puste plaże, zielone lasy i śnieg na wierzchołkach gór.


Widziałem setki kolorowych parasolek i żołte taksówki. Wspiąłem się ponad chmury i widziałem nikończący się błękit nieba. Widziałęm naszą planetę z oddali i byłem otoczony światłem.








Co mnie czeka w życiu? Ilu z nas zadaje sobie to pytanie...? Los nigdy nam nie wysyła emaili z instrukcjami. Los jest jak dziwna i niepopularna restauracja z dziwnie wyglądającymi kelnerami. Serwują nam dania których nie zamawialiśmy i które niekoniecznie nam smakują.


Może pewnego dnia zjem coś, co mi zasmakuje. Może.


Na zawsze twój,

Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page