List 60
- Jun 9, 2019
- 2 min read
19 Luty 2016
Kochany C,
Jak jedno zdanie może wyprowadzić kogoś tak bardzo z równowagi?
Dostałem od ciebie maila (3-go w sumie od czasu, kiedy tu jestem) i napisałeś jedno zdanie, abym cię umieścił na liście odwiedzających. Żadnego 'cześć', żadnego 'jak się czujesz'.
Tak mnie to zdruzgotało, że Jose musiał w końcu zawołać DJ-a, żeby ze mną pogadał. DJ próbował mi wytłumaczyć, że powinienem pozwolić sobie na to, żeby ciebie zobaczyć. A ja tylko siedziałem na krześle i płakałem.
I co teraz? Chcesz mnie tu zobaczyć po tym wszystkim? Żeby mnie zmieszać z błotem a potem wyjść głównym wyjściem, zostawić mnie, żebym zgnił. To jest twój pomysł na odwiedziny? Żeby zadać więcej bólu?

Mój mózg mi mówi, żebyś się pierdolił i mnie zostawił w spokoju, ale moje serce chce cię znów zobaczyć, chce cię dotknąć i spojrzeć ci w oczy.
DJ mi powtarzał, że muszę być gotowy na to, żeby cię zobaczyć, nawet po tym wszystkim co nas spotkało. Że powinniśmy sobie wszystko wytłumaczyć twarz w twarz. Że należy nam się to spotkanie. Że może ty za mną tęsknisz, że może się o mnie martwisz. Naprawdę? Tęsknisz?
Nie wiem, co mam robić. Zupełnie się pogubiłem teraz.
David powiedział mi, żebym wypełnił formularz na twoją wizytę. Zrobiłem to, ale nie wrzuciłem do skrzynki. Może to zrobię jutro. I jak dostanę pozwolenie, napiszę do ciebie list. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Ale jak ty się tutaj dostaniesz? Przecież nie masz samochodu? A to daleko od Londynu. I czy jesteś na tyle zdrowy, żeby w taką podróż się wybrać?
I jak zniesiesz więzienne środowisko?

Strażnicy, psy, broń, wszędzie metalowe kraty, ciągłe przeszukiwania ubrań itd.
I jeśli chcesz tu przyjechać tylko po to, żeby mi zadać więcej bólu - proszę cię, oszczędź mnie.
Nie mam siły już pisać.
Na zawsze twój,
Sebastian



Comments