List 59
- Jun 2, 2019
- 2 min read
16 Luty 2016
Kochany C,
Wszystko jest OK, wszystko jest OK, wszystko jest OK.
Powtarzam to sobie cały czas. Żebym do końca nie zwariował. Jak ja mam sobie z tym gównem poradzić? Przez prawie następne 2 lata??? Dlaczego ja?
Miałem dziś nie pisać do ciebie w sumie, ale może to coś pomoże.
Wiem, że nie ważne co się ze mną dzieje, świat się nadal kręci.

A na morzach będą fale, spełnią się przyszłe przepowiednie a bezimienne gwiazdy znikną. I wszystko to obróci się w pył.
Czasami widzę siebie z góry, ponad chmurami i zdaję sobie sprawę, że jestem mniejszy od ziarenka piasku w tym całym wszechświecie.

I wszystko to, przez co tu przechodzę, nie ma tak naprawdę znaczenia dla wszechświata. Pył się rozmyje, przeminą noce i dnie i jedyne co zawsze pozostaje to nieustanna zmiana.
Czy wyjdę z tego silniejszy? Czy moja dusza do końca już zostanie zmiażdżona...? Nie wiem. Wiem, że już nigdy nie będę taki sam i że nikomu już nigdy nie zaufam. I to jest OK. Jak ochronny koc.
Na siłowni daję jakoś radę. Ciągle padam po każdej sesji, ale bez potu nie ma nic. Niczego się nie osiągnie. Prawdziwy trening zaczyna się wtedy, kiedy już masz dość i chcesz odpuścić.
Wczoraj połączyli ćwiczenia cardio z ciężarami. Dzisiaj nie mogę się ruszać. Wiedzą jak sprawić, abyśmy poczuli każdy mięsień w naszych ciałach. I osiągnęli to za pomocą naprawdę lekkich ciężarów. Jeden z instruktorów powiedział, że większość gości, którzy uważają siebie za bóstwa w siłowni, tak naprawdę nic nie wiedzą o ciężarach. Podnoszą jak najcięższe bez żadnej wiedzy i często doprowadzają siebie i innych do kontuzji.
Podnoszenie lżejszych ciężarów, ale wolniej i właściwie to klucz do sukcesu. Podobno.
Kilka osób mi powiedziało, że widzą po mnie utratę wagi. Dobry znak.
John często mnie odwiedza. Naprawdę pożądny z niego gość. I mam z nim wiele wspólnego, on też był niesłusznie osądzony, aby ktoś się mógł wzbogacić na jego krzywdzie. Ten świat to zgniłe miejsce. I gdyby Bóg naprawdę istniał, nie pozwoliłby na to. A jeśli istnieje, to jest psycholem.
Geoff powiedział mi, że ktoś z jego bloku, kto pracował przy wydawaniu jedzenia, został zamknięty w budynku segregacji. Podobno kaleczył się, aby mieszać swoją krew w jedzeniu podczas serwowania posiłków dla innych.

Jakie to jest chore??? A jeśli miał AIDS albo inną, zakźną chorobę??? On ma dożywocie, więc mu już i tak nic nie mogą zrobić, więc się wyżywa na innych i ma to w dupie.
Rozmawiałem z mamą w niedzielę, ale jej o tym nie wspomniałem. Po co? Nie chcę, żeby się martwiła. I tak nie wiem, jak ona to wszystko naprawdę znosi. Jestem wdzięczny, że ma tam swoją przyjaciółkę Anię. To jak rodzina dla nas.
Mam nadzieję, że u ciebie wszystko OK.
Na zawsze twój,
Sebastian

Comments