List 52
- Apr 7, 2019
- 2 min read
14 Styczeń 2016
Kochany C,
Zima już chyba zawitała tutaj na dobre. Rano spadł pierwszy śnieg, niewiele tego było w sumie. Pokrył się tylko trochę grunt, ale i tak wyglądało to ładnie. Śnieg zawsze wzbudza wizualny spokój. Może dlatego, zawsze lubiłem śnieg.
Siłownia była dzisiaj odwołana, ponieważ montowali tam nowy sprzęt. Nie zupelnie taki nowy - takiego sprzętu by tu nikt nie kupił w więzieniu. To jakiś sprzęt używany, ale może lepszy od tego, co mamy teraz. Tak więc cały dzień przesiedziałem w celi.
Na szczęście dostałem dzisiaj wszystkie rzeczy do malowania, które zamówiłem prawie 2 miesiące temu. Więzienie na pewno uczy cię cierpliwości. Pamiętam, jak na wolności wszystko musiało być "na teraz". A tutaj uczę się po prostu czekać.
Dostałęm moje pędzle, kartony do malowania A4 do akryli, farby wodne i ołówki grafitowe.

Tak się zająłem tym wszystkim, że nawet nie zauważyłem jak mi zleciał czas. Przetestowałęm wszystko i przy okazji namalowałem 3 nowe drzewa. Mam nadzieję, że to malowanie pomoże mi przetrwać ten koszmar.
Dzisiaj były też 71 urodziny Davida. Namalowałem mu kartkę na urodziny (z drzewem) i nawet udało mi się zgromadzić kilka podpisów na tej kartce od innych ludzi. On tu zdecydowanie nie jest najpopularniejszym człowiekiem, więc nie było łatwo. Zamówiłem mu też małe ciasto i słodycze z kantyny. David się bardzo ucieszył, bo uwielbia słodycze. Zaprosiliśmy do mojej celi Martina, DJ-a i Jose, żeby też się poczęstowali. Ja zjadłem dosłownie małą łyżeczkę ciasta, nadal próbuję być na diecie.
Wiesz, jestem zadowolony, jak mi idzie z tą dietą i siłownią - już mi się udało zrzucić 4 kg.
Dostałem dzisiaj 2 listy: jeden od mamy a jeden od Agnieszki.

Mama wysłała mi kilka kartek z Łodzi. List Agnieszki był bardzo pozytywny. Wiesz, napisała mi, że bardzo jej się spodobało moje drzewo, które jej namalowałem i że zawsze nosi je w swojej torebce na szczęście. Bardzo mi się zrobiło miło z tego powodu.
Jeśli w końcu podpiszę papiery o deportacji, będzie mi bardzo ciężko przyzwyczaić się do mieszkania w Polsce. Nikogo tam nie znam. A te kilka osób, które znam mają swoje życie. Na pewno będę się czuł nie na miejscu, nie wiem jak sobie z tym poradzę. Podpisanie tych dokumentów, to jak zgoda na utratę wszystkich i wszystkiego co miałem w swoim życiu. Nie mam pewności, czy mam na tyle siły, żeby sobie z tym poradzić. Żeby budować jakieś życie od początku.
Uwierz mi, że czasami ciągle mi się wydaje, że się z tego koszmaru obudzę. Że będę z powrotem w domu w Londynie z tobą przy moim boku. Bez więzienia, bez raka.
Ale teraz muszę trzymać się dwóch rzeczy: malowania i chodzenia na siłownię. Mam nadzieję, że mi to pomoże. Wiesz, narasta we mnie takie uczucie, że już nie mam teraz nic do stracenia. Jest to okropnie przygnębiające uczucie pustki, ale w pewien sposób wiem, że jakoś muszę iść do przodu z tym wszystkim.
Jak ty się miewasz? Nic nie wiem na temat twojego stanu zdrowia. Mogę mieć tylko nadzieję na to, że się wszystko jakoś poprawia. Proszę, uważaj na siebie.
Tęsknię za tobą.
Na zawsze twój,
Sebastian

Comments