List 49
- Mar 17, 2019
- 3 min read
9 Styczeń 2016
Kochany C,
Jak się miewasz? Tak sobie liczę na to, że jest lepiej. Nie mam za dużo wiadomości, co do twojego stanu zdrowia, mama mi trochę przekazuje - wiesz, to co odczyta z twoich postów na fejsie. Ale dla mnie to i tak za mało.
Zeszłej nocy słuchałem sobie więziennego radia na jedny z kanałów w TV. Prowadzili audycję, w której czytali lub puszczali na żywo wiadomości dla więźniów od ich znajomych, rodzin i partnerów. Wszystkie te wiadomości przepełnione były miłością, zrozumieniem, tęsknotą i troską.

Wiadomość pewnej kobiety była bardzo wzruszająca; ona sama się popłakała, jak ją mówiła. Prosiła swojego partnera, żeby był silny dla niej, żeby wiedział, że na niego czeka, że przeszłość nie ma wpływu na ich wspólną przyszłość.
Zadedykowała mu piosenkę Lady Gagi "You & I". Więc oczywiście i ja się popłakałem - chociaż sobie obiecałem, że już płakać nie będę.
I wiesz, w tamtym momencie byłem zły. Może nie tyle zły. co rozczarowany. Na ciebie. Że mnie tu zostawiłeś, żebym tu zgnił. I chociaż ciągle mi powtarzałeś, żę mnie nigdy, przenigdy nie zostawisz - postąpiłeś inaczej. A ja, jak totalny dupek w to uwierzyłem.
Więc powiedz mi teraz, jak ja mam ponownie uwierzyćw miłość? Jak ja mam komukolwiek zaufać?

Ty sprawiłeś, że ufałem ci bezgranicznie. Że mnie nigdy nie zostawisz. Czy to, że ci nie powiedziałem, że byłem kiedyś w cywilnym związku z kimś, kto dla mnie teraz zupełnie nic nie znaczy, z kimś o którym nic już nie wiem - było zbyt dużo dla ciebie? Czy wziąłeś to jako doskonałą wymówkę po to, żeby mnie tu zostawić, żebyś nie musiał się martwić kimś, kto jest za kratkami? Tak ci pewnie pasowało. Wydaje ci się pewnie teraz, że możesz mieć czyste sumienie.
Jeśli tak, niech i tak będzie. Wiem, że to było głupie, że ci nie powiedziałem prawdy. Ja ciebie nigdy nie zdradziłem - ani fizycznie ani emocjonalnie. Nigdy cię nie zostawiłem w twoich najczarniejszych tygodniach czy miesiącach. No, ale to nic - niech tak już zostanie.
Jutro przyjeżdża Lucia na wizytę do mnie. Jestem bardzo wzruszony, że chce mnie odwiedzić. Strasznie się denerwuję tą wizytą, nie mam pojęcia jak ja albo ona zareagujemy. Jest tyle rzeczy, o które chcę ją zapytać, a boję się jej odpowiedzi, bo wiem że mi powie prawdę i że mnie to będzie boleć - oczywiście w związku z tobą. No ale nic, muszę przez to przejść. Nie mogę za to doczekać się, kiedy mi opowie o tym, jak poszło twojej siostrze na praktykach w naszym biurze.
Dużo ostatnio rozmawiam z Johnem. Dostał 9 lat. On też utrzymuje swoją niewinność. I ja mu wierzę - to widać po ludziach. On jest jednym z niewielu normalych osób tutaj. Właśnie dostał pojedyńczą celę - na korytarzu nr 3. Czasami chodzę go tam odwiedzać.
Dzisiaj wprowadził się tam nowy gość - Ian. Co za dupek. Chce, żeby cała uwaga skupiała się tylko na nim, drze ryja niemiłosiernie, Mnie to w sumie śmieszy. Poza tym pali paierosy, więc go pewnie zaraz złapią i wykopią stąd. Nasz budynek (numer 5) i budynek numer 2 są jedynymi, gdzie się nie pali. Ale przyznam ci się, że jak chwilę pogadałem z tym Ianem, to wydawał się ok. Widać, że wśród swoich kumpli (plastikowych gangsterów jak ja ich nazywam) po prostu się popisuje, ale gdy jest sam, jest zupełnie innym człowiekiem. Ja mam to gdzieś w sumie tak naprawdę, przyjaciółmi nie będziemy na pewno. Ale życzę mu wszystkiego dobrego.
Siłownia idzie mi na razie ok. Powoli osiągam jakieś sukcesy, ale jeszcze długa droga przede mną.
Ok C, będę kończył na dziś. Uważaj na siebie proszę.

Kocham cię - i to jest mój największy problem.
Na zawsze twój,
Sebastian

Comments