List 106
- Jan 10, 2021
- 4 min read
Updated: Jan 17, 2021
20 Lipiec 2016
Kochany C,

Wszystkiego najlepszego dla mojej mamy z okazji jej urodzin dzisiaj!
Kończy 60 lat plus, ale na pewno nie czuje się na swoje lata. Moja mama zawsze przy mnie była i bardzo to doceniam. Tak, czasami doprowadza mnie do szału, ale to chyba normalne. Nie mogę się już doczekać, kiedy ją znów zobaczę. Wiem, że mnie tutaj już nie odwiedzi, bo nie ma nikogo, kto by jej pomógł się tutaj dostać itd. Ale ok, poczekam na ten dzień, kiedy się znów spotkamy. Tak sobie myślę, czy ty złożyłeś jej życzenia - bo facebook na pewno ci o tym przypomniał. Ale pewnie nie. Pewnie to olałeś. A może się mylę...

W końcu traktowała cię zawsze jak członka rodziny, zawsze ci gotowała twoje ulubione potrawy i raz nawet dała nam pieniądze po równo - co było dla niej niezłym wyczynem. Wtedy uświadomiłem sobie, że bardzo się o ciebie troszczy. Tak mi wtedy było miło. Pamiętam, jak bardzo się zamartwiała o ciebie, kiedy zachorowałeś. Płakała ze mną, ale zawsze mi powtarzała, że będzie ok. Że będziesz zdrowy. Dzwoniła do mnie codziennie, żeby się o ciebie zapytać i pewnie dzwoniłaby do ciebie bezpośrednio też, gdyby tyko mówiła trochę po angielsku. Kochała cię i martwiła się o ciebie. I na pewno nadal się o ciebie martwi. Tak, jest pewnie zła, że mnie teraz zostawiłeś, ale wiesz co - ja też jestem zły.
No nic. Dziś mija dokładnie rok, kiedy moja sprawa w sądzie się rozpoczęła. Rok! A wydaje mi się, jakby to było tydzień temu. Choć czasami mam wrażenie, że minęła od tego czasu cała wieczność.

Jakie to było przerażające doświadczenie. Przerażające. Wciąż pamiętam, jak nie chciałem cię opuszczać w szpitalu dzień wcześniej. Objęliśmy się i tak już chciałem trwać na zawsze. Pamiętam, jak mi powiedziałeś, że wszystko będzie ok. Byłem tak bardzo zagubiony w tym wszystkim. Zagubiony, przerażony i zdezorientowany. Ty byłeś jedyną rzeczą, która dawałą mi nadzieję. Ok, koniec z pisaniem o tym.
Dziś był najgorętszy dzień tego roku. 32 stopnie w cieniu! I wiesz co? Nasz trener z siłowni wyciągnął nas na główny deptak, żebyśmy tam ćwiczyli. To było całkowicie brutalne z jego strony. Ale wiesz co? Wygrałem! Pokonałem dwóch kolesi, którzy są najsilniejsi w naszej grupie. To były ćwiczenia na wytrzymałość i na czas - dałem czadu. Zdałem sobie sprawę, jak bardzo moja kondycja się poprawiła. Ktoś mi dzisiaj powiedział, jak bardzo sie zmieniłem fizycznie w porównaniu z tym, jak wyglądałem, kiedy mnie tu przywieźli...I wiesz co, czuję się o wiele zdrowiej. Twarz mi bardzo zeszczuplała.
Wczoraj DJ powróżył mi ze swoich kart tarota. W końcu! Podobno musiał czekać na odpowiedni moment, kiedy właściwa energia czy coś tam jest zachowana. Najpierw musiałem potasować wszystkie karty samemu i wybrać pierwszą.

Była to karta pokazująca moją przeszłość. Ukazała księżyc pomiędzy dwiema wieżami. DJ wyjaśnił mi, że oznacza to bycie pomiędzy rzeczami, z których nie potrafiłem się wydostać. Rzeczami, sytuacjami czy ludźmi. Od razu pomyślałem o swojej pracy, której nienawidziłem, o ludziach tam, których nie mogłem ścierpieć i dla których miałem znikome szczątki jakiegokolwiek szacunku. Ale również o tym, że nie umiałem zacząć się odchudzać poprawnie - ciągle wyszukiwałem wymówek itd. I tak tkwiłem w tym wszystkim.
Druga karta to teraźniejszość. Ciekawe... Co, może powinienem wyciągnąć kartę z więziennymi kratami? Ale jednak karta tego nie pokazała.

Było na niej siedem mieczy. DJ wyjaśnił mi, że przedstawiają one słowa, które mnie ranią. Oczywiście! Twoje słowa. Ciągle przekuwają moje serce jak ostrza. Te słowa, które napisałeś w tych 3 emailach do mnie. I choć staram się z całych sił o nich nie myśleć, nie potrafię. Szczególnie kiedy jestem sam w celi. Wtedy bolą najbardziej.
"Jesteś moim największym rozczarowaniem..." to zdanie mnie zrujnowało. Pamiętam, kiedy je po raz pierwszy przeczytałem, moje serce spłonęło... Ból mnie wtedy zupełnie ogłuszył.
No nic. DJ powiedział mi też, że te siedem mieczy reprezentuje te słowa, które nie mogą być zapomniane - dlatego, że nie pozwoliłem ci odejść z mojego życia. Ale jak ja mam to kurwa mać zrobić??? Przecież tak bardzo cię kocham.
Trzecia karta, jak możesz się już domyślić, to moja przyszłość. Przrażające! Choć przez moment pomyślałem sobie, jak fajnie by było, gdyby tą ostatnią kartą była śmierć. Koniec czucia czegokolwiek.

Karta ukazała księcia stojącego w złotym rydwanie. W ręku miał miecz, a rydwan był ciągnięty przez konia. Wyglądało to tak, jakby unosił się w chmurach. DJ wyjaśnił mi, że oznacza to zwycięstwo. Zwycięstwo nad tym, co mnie teraz boli. Wyjaśnił mi też, że mój miecz położy kres słowom, które mnie teraz ranią. Powiedział, że zwycięsko wkroczę w przyszłość. Co to ma oznaczać? Że niby ty i ja odnajdziemy się ponownie? Czy to nie ma z tobą już nic wspólnego? Czy może chodzi o moje malarstwo? Albo moją książkę? Nie wiem. Czas pokaże jak zawsze. Albo chodzi o coś zupełnie innego, coś o czym nawet nie mam pojęcia teraz.
DJ - jeśli kiedyś przeczytasz ten list - dziękuję ci za tego tarota...
Jego urodziny są w następnym tygodniu, więc zająłem się przygotowywaniem urodzinowej kartki - pierwsza wylądowała w koszu, druga już wygląda lepiej. Teraz muszę tylko poprosić kilka osób, aby napisały mu tam życzenia urodzinowe.
Ok mój kochany, kończę na dzisiaj. Jak ty się miewasz? Jak znosisz te upały? Mam nadzieję, że używasz tego nawilżacza powietrza, który mieliśmy w domu? Zawsze ci się łatwiej oddychało, kiedy był włączony. Szczególnie w nocy.
Bardzo za tobą tęsknię. Kocham cię nawet mocniej.
Na zawsze twój,
Sebastian

Comments