top of page

List 41



13 Grudzień 2015



Kochany C,


Właśnie miałem drugą wizytę. Było ciężko, szczególnie na początku. Mama płakała, chociaż mi udało się powsztrzymać łzy. Widocznie moje tabletki antydepresyjne zadziałały. Nie bardzo wiedziałem, co siędziało wokół mnie. Wiesz, znów jakąś godzinę przed wizytą ręce zaczęły mi się trząść, tak że nawet nie mogłem utrzymaćkubka z kawą. Na szczęście, udało mi się w jakiś sposób obrócić tę wizytę w coś bardziej pozytywnego. Nawet żartowaliśmy kilka razy.


ree

Kupiły mi kolejną kanapkę z żółtym serem i jajkiem. I pączka! C, jak mi ten pączek smakował! Zapomniałem już, jak smakuje prawdziwe jedzenie – no coż, jeśli to jedzenie w tym więziennym sklepiku można nazwać „prawdziwym jedzeniem”.







Próbowałem opowiedzieć mamie i Kasi o tych wszystkich dziwolągach, których tu wciąż poznaję. Ale żeby to zrozumieć, musiałyby tak naprawdę ich poznać osobiście. A tego raczej bym nie chciał. Ci ludzie są jak z innej planety. Ich rodzaj myślenia, ich sposób na życie...


Zapewnaiłem mamę, że ze mną wszystko jest ok (kłamstwo) i że wszystko jakoś tu będzie (nadzieja).


Wiesz, jak tam siedziałem z nimi, miałem przez chwilę przebłysk takiej ogromnej chęci, aby przejść przez to całe gówno. Żeby się skupić na sobie i przetrwać. Żeby może spróbować odnaleźć jakąś namiastkę szczęścia, żeby znów zacząć oddychać... Z tobą lub bez ciebie. Wciąż mam przed sobą 2 lata w tym więzieniu i nie wiem czy mi się to wszystko uda. Ale mogę spróbować przecież. Muszę tylko się jakoś nauczyć, aby przestać opierać się na twoje egzystencji. Muszę się skupić na sobie. Ale jak? I czy mi się uda.


Wspomnienia przeszłości prześladują mnie jak duchy i ciągle wdycham powietrze z twoim imieniem napisanym na nim. Widzę nas żyjących razem w szczęściu. I nie umiem sobie przetłumaczyć, że to już tylko iluzja.


Kiedy się żegnałem z mamą i Kasią – nie płakaliśmy. No coż, na pewno nie przy sobie. Kasia obiecała mi, że się wkrótce zobaczymy, że mnie odwiedzi. Mama powiedziała, że się widzimy latem. Kiedy zniknęły za drzwiami, poleciały mi ciche łzy.


Kiedy wróciłem do celi, zamknąłem się w środku i spałem. Byłem tak bardzo wykończony. Te dwa dni mnie zużyły na maksa. Spałem do kolacji. Poszedłem odebrać jedzenie (pudełko sałaty i kilku pomidorów i surowej, startej marchewki od której by nawet zgłodnaiły królik uciekł). I poszedłem dalej spać. Jest teraz 2.14 rano i jestem rozbudzony, dlatego piszę do ciebie ten list.


Będę musiał łyknąć kilka tabletek, aby się zmulić. Tak, kiedy teraz sobie o tym wszystkim myślę, to nawet nie wiem, czy te wizyty się odbyły. To wszystko tutaj jest tak surrealistyczne.


Jutro zaczyna się nowy tydzień i postaram się go przeżyć inaczej. Nie wiem jak, ale inaczej. Nie chcę już upadać na kolejne dno. Bo wiem co się wtedy dzieje. Jak już myślę sobie, że będę mógł odpocząć na tym dnie – podłoga się otwiera i upadam z hukiem w kolejne dno. I tak raz za razem.


Jeśli Bóg mnie obserwuje, to musi mieć niezły ubaw ze mnie. Trochę niezdrowe poczucie humoru ma ten gość. I jaki Bóg tak naprawdę...?


C, pozwól, że zakończę tutaj. Trochę mi się w głowie kręci. Łyknę tabletki i postaram się zasnąć.


Uważaj tam na siebie, proszę cię. Zdrowiej.


Tęsknię za tobą.


Na zawsze twój,

Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page