top of page

List 40

  • Jan 13, 2019
  • 3 min read


12 Grudzień 2015



Kochany C,

Mam nadzieje, że u ciebie wszystko ok.

Właśnie wróciłem z wizyty z mamą i Kasią. Było ciężko i emocjonalnie. Jakoś mi się chyba udało trzymać to wszystko razem. Prawie.

Mama płakała jak mnie zobaczyła, ale tylko przez chwilę. Ja też byłem bliski płaczu. Ale udało mi się powstrzymać. W środku jednak czułem straszny smutek.


Starałem się jednak całe to spotkanie obrócić w coś pozytywnego. Na pewno nie chciałem, żeby mama wróciła za dwa dni do Polski i jeszcze bardziej się martwiła.

Kupiły mi kanapkę z jajkiem i żółtym serem... O mój Boże! Jakie to było dobre!!! Smak sera... Niebo w gębie. Kupiły mi też colę, ale jakoś mnie nie powaliła na kolana, chociaż myślałem, że będzie inaczej.



Mama bardzo się o mnie martwiła, na szczęście nie zadawała zbyt wielu pytań. Nie musiałem więc kłamać i mówić, że wszystko jest ok.

Cała wizyta trwała 90 minut, które oczywiście zleciało jak 10 minut. Kasia wyglądała super, jak zwykle zresztą. Mama zresztą też wyglądała bardzo dobrze – zważając na jej wiek.

Ja oczywiście nie mogłem się powstrzymać i musiałem o ciebie zapytać. Kasia nie była zachwycona a moja mama mówiła tylko same pozytywne rzeczy.

Wiem, że o większości mi nie powiedziała.

Zapewniała mnie, że u ciebie wszystko jest ok, że skończyłeś chemię i że na święta powinieneś być w domu. Transplant szpiku kostnego okazał się sukcesem.

To było jak muzyka dla moich uszu! Tak się ucieszyłem.

Aż się przy nich popłakałem.

Mama złapała mnie wtedy za rękę i też się popłakała. To była bardzo ciężka chwila. Czułem, jakby mi ktoś wyrwał serce i duszę. Nie mogłem nic powiedzieć, po prostu płakałem.

Ten żal, że tu jestem w tym miejscu jako niewinny człowiek, to że nie mogę z tobą być, kiedy przechodzisz przez to całe gówno. To że mnie bito, że mnie zgwałcono, że w końcu straciłem ciebie i wszystko co miałem. To wszystko mnie tak mocno przygniotło, że nie mogłem oddychać.

Ale jakoś wziąłem się w garść i udało mi się skierować rozmowę na inny tor.

Mama obiecała mi, że mnie odwiedzi jeszcze raz latem w następnym roku. Już się cieszę na tą wizytę, mam nadzieję, że będzie już łatwiej.

Powiedziała mi też, że wyśle ci paczkę z twoimi ulubionymi rzeczami: pierogi i te cukierki, które tak polubiłeś w Polsce.

Przypomniałem jej o tym, bo zapomniała o tych cukierkach.

No i wizyta się skończyła. Ręce mi się nagle zaczęły pocić i trząść, tak bardzo chciałem jeszcze z nimi być i wrócić z nimi do domu. Nie chciałem wracać do mojej celi...

Pożegnaliśmy się i mama zaczęła znów płakać.

Powiedziałem jej, że wszystko będzie ok, że jutro rano znów się zobaczymy. Nie mam pojęcia, jak będzie jutro, bo to będzie prawdziwe pożegnanie na dłużej. Ale to jutro.

Kiedy wróciłem do celi, rozpadłem się na kawałki. Przyszedł David, pewnie wiedział, że mi będzie ciężko. On to zna, w końcu siedzi zamknięty całe życie.

Jose wydawał się dzisiaj jakiś przybity. Wszedłem do jego celi i pogadaliśmy trochę. Trochę mu się polepszyło. Nawet się uśmialiśmy, bo mi się przyznał, że nie umie wypowiedzieć słowa „strategia”. Ja mu powiedziałem, że kiedyś tak miałem ze słowem „dostępny” (availibile), kiedy byłem na studiach.

Dzisiaj dostałem powiadomienie, że we wtorek mam spotkanie z ludźmi zajmującymi się deportacją. Oni przychodzą tutaj raz w miesiącu, aby rozmawiać z cudzoziemcami. Jak mi dadzą jakieś detale, będę wtedy się zastanawiał nad deportacją.

Łamie mi to serce, że możliwe, że będę musiał opóścić Londyn i Wielką Brytanię... To jest mój dom.


Tego samego dnia, we wtorek mam test ciała w siłowni – oni tak zawsze robią, kiedy zapisujesz się na kurs utraty wagi. To będzie ciekawe.

Ok C, pozwól, że na tym zakończę. Jestem psychicznie wykończony.

Chcę wziąść tabletki antydepresyjne teraz, żeby przeżyć jutrzejszą wizytę.




Tęsknię za tobą tak bardzo.

Na zawsze twój,

Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page