top of page

List 38

  • Dec 30, 2018
  • 3 min read


9 Grudzień 2015



Kochany C,

To już mój 38 list do ciebie i ta liczba wydaje się być mi przyjazna.

Nie wiem czemu.

Widzę ją dookoła mnie i wprowadza mnie w jakiś dziwny stan spokoju. I nawet teraz, kiedy do ciebie piszę, czuję się jakoś tak dziwnie spokojnie.

Moja noce tutaj przeobrażają się w koszmary.

Znów odwiedziłem we śnie moją plażę.

Byłem tam jak zwykle sam i było bardzo zimno.

I tak jak poprzednio – unosiłem się tuż nad plażą, tak nisko, że aż czułem piasek na policzkach.

Piasek wydawał się być rozgrzany, ale ogólnie było zimno.

Widziałem też latarnię morską. Była oddalona. Nad nią, niebo rozświetlone było na fioletowo i żółto.

Czasami zmianiało się w kolor zielony.

Wtedy też zobaczyłem jakiś ludzi wchodzących do środka tej latarni. I wtedy zdałem sobie sprawę, że to ty!

Ty, w różnych ubraniach, innych fryzurach.

Tak bardzo chciałem się do ciebie zbliżyć, ale nie mogłem. Nie mogłem zrobić kroku w twoim kierunku.

I jakaś część mnie, mówiła mi, że mam do ciebie nie iść. Że nie powinienem tam wchodzić do tej latarni...


I wtedy ujrzałem człowieka ubranego na czarno.

Przeciął mi drogę i pobiegł w kierunku oceanu.

Niebo zrobiło się czarne, ale tam gdzie ten człowiek biegł, było widno.

Tak, jakby był na scenie oświetlony reflektorem.

Widziałem, że miał na głowie ogromny, czarny kapelusz. Nigdy na mnie spojrzał, ale wiedziałem, że mnie obserwował.

Kiedy w końcu dobiegł do brzegu – eksplodował. Po prostu wybuchł.

I się obudziłem.

Nawet nie wiesz, jak byłem zdezorientowany. To jakby ciekłe sny. Jakby inny wymiar.

Nie bardzo to wszystko rozumiem.

Ta latarnia, ta plaża rozświetlona tyloma kolorami. I teraz ty.

To mnie chyba najbardziej zbiło z tropu.





Dwie noce temu miałem inny sen.

To był ten koszmar.

Przeżyłem ponownie ten gwałt.

Przez tego samego człowieka, który mi to wtedy zrobił. Wiedziałem, że to był on.


Był tu w mojej celi. Nie widziałem jego twarzy, ale widziałem żar papierosa w jego gębie.

Śmiał się ze mnie. I zanim zdołałem się obronić, leżał już na mnie i bił pięściami.

Czułem, jak usta wypełniała mi ciepła krew a zęby zaczynały pękać.

Czułem ból, choć tym razem działo się to tylko w mojej głowie.

Krzyczałem i wtedy usłyszałem jakieś hałasy.


Obudziło mnie walenie pięścią w ścianę mojego sąsiada z celi obok.

Byłem cały mokry od potu i płakałem.

Wydobyłem z siebie tylko ciche „przepraszam” w kierunku ściany dzielącej mnie od mojego sąsiada.

Byłem sparaliżowany strachem, nie mogłem się ruszyć.

Chciałem zapalić światło, ale nie mogłem się ruszyć.

Na budziku zobaczyłem, że była 2.44 rano. Panicznie bałęm się znów zasnąć, więc robiłem wszystko, aby nie spać.

Wiesz co zrobiłem – myślałem o tych wszystkich chwilach, kiedy się razem śmieliśmy do łez, kiedy chodziliśmy do kina, jedliśmy nasze ulubione potrawy, nasze wigilie i nasze wielkanoce. Nasze poranki w łóżku i nasze nocne gry video na Wii. Nasze oglądanie „zagubionych” i emocje, które nam wtedy towarzyszyły.


Nasze przesiadywanie w Starbucksie do północy, nasz przyjazd do Polski i twoje tańczenie na koncercie Depeche Mode w moim rodzinnym mieście.

I to mi pomogło przetrwać noc.

Była 5.30 rano i zrobiłem sobie herbatę a potem kawę. Zjadłem owsiankę i przetrwałem kolejny dzień.

Wczoraj mieliśmy tutaj trochę zamieszania.

Jakiś koleś zaatakował innego nożem podczas spaceru na podwórku.

Nie byłem daleko od tego miejsca, ale nie widziałem dokładnie co się stało.

Wiem tylko, że poszło o jakieś długi – czyli puszka tuńczyka czy coś w tym stylu.

I choć wydać się to może nie do pojęcia – wiem, że tutaj taka mała rzecz, jak puszka tuńczyka czy zupka chińska może być powodem, aby kogoś nawet zadźgać na śmierć.


I choć ja sam nie mogę się do tego przyzwyczaić – bo pewnie jestem tutaj za krótko – nie mam ochoty się do tego przyzwyczajać.

Ten, co był zaatakowany jest w szpitalnym więzieniu a agresor w izolatce. Jak tam trafiasz, od razu odbierają ci wszystkie przywileje i spadasz na poziom podstawowy. Dopiero po 3 miesiącach od opószczenia izolatki, komisja zadecyduje, czy możesz wejść na poziom standardowy.

Dzisiejszego popołudnia byliśmy zamknięci w celach, bo pracownicy więzienia mieli jakieś treningi.

Myślałem, że uda mi się pospać trochę, ale nic z tego.

Moje myśli wirowały wokół tego, co się ze mną dzieje.

Wciąż nie mogę tego pojąć. Nic z tego nie rozumiem. Ale najbardziej nie rozumiem tego, że ode mnie odszedłeś. Pamiętam jak kiedyś myślałem, że w życiu jest niewiele pewników, ale to, że będziemy razem uważałem zawsze za coś pewnego.

No nic C, mam nadzieję, że masz się dobrze. Że się jakoś trzymasz. Praktycznie, to nic nie wiem o twoim zdrowiu. Tak mnie bardzo dzisiaj korciło, żeby do ciebie zadzwonić, żeby się dowiedzieć jak się czujesz...

Ale nie zrobiłem tego. Wiem, że nie masz ochoty, abym ci przeszkadzał.

Boli to jak cholera, ale szanuję twoją wolę.

Skończę na teraz.

Położę się spać. Może uda mi się wrócić na plażę. Byle bym tylko nie czuł już bólu.

Kocham cię.

Na zawsze twój,

Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page