top of page

List 35

  • Nov 18, 2018
  • 3 min read

1 Grudzień 2015


Kochany C,


A miał to być taki fajny dzień...

Dzisiaj powinniśmy byli być w arenie O2 na koncercie Madonny.



I spójrz gdzie jesteśmy...

Pamiętam, jak się cieszyłem, kiedy w końcu udało mi się kupić te bilety. Tak bardzo chciałem zobaczyć twoją reakcję na jej występ – chyba nawet bardziej niż jej koncert.

Pamiętasz jak się po raz pierwszy spotkaliśmy? Godzinami gadaliśmy o tym, kto jest prawdziwą królową muzyki pop. Ty mi wałkowałeś, że to jest Lady Gaga, a ja oczywiście, że jest to Madonna. I dlatego tak bardzo chciałem, żebyśmy ją razem zobaczyli, abyśmy mogli zbudować kolejne cudowne wspomnienie naszego wspólnego życia. Żebyśmy mogli sobie ten koncert razem powspominać, jak już będziemy staruszkami.

Ale życie zadecydowało inaczej.


Właśnie spojrzałem na zegarek i jest 19.30. Koncert zaczyna się za pół godziny. Mogę sobie tylko wyobrazić, jakie podekscytowanie panuje teraz w arenie. Szkada, że tam nas nie ma.


Poprosiłem Kasię, aby z kimś poszła sobie na ten koncert, albo żeby sprzedała te bilety – szkoda by tak było wyrzucić ponad 700 funtów w błoto. No, ale zrobi co zechce.


Dni tutaj to jak miesiące. Mam wrażenie, jakbym tu był już z rok, a w sumie to tylko 4 miesiące.

Nie byłem na mojej plaży ostatnio – tej z mojego snu. Nie wiem dlaczego.


Wiesz, kiedy dzisiaj jadłem owsiankę z gorącą wodą na śniadanie, gapiłem się jak zwykle na część budynku, który widzę z okna. I wtedy zobaczyłem ciebie. Stałeś tam ubrany w kurtkę superdry i czrne sztruksowe spodnie. Zobaczyłeś mnie i się uśmiechnąłeś.


Tym uśmiechem pełnym miłości do mnie, tak jak to kiedyś robiłeś. I wtedy mi pomachałeś.

Wydawało mi się to takie rzeczywiste, że zamarzłem w bezruchu. Nie mogłem dokończyć tej mojej ochydnej owsianki, łzy same mi poleciały po twarzy.

I wtedy już cię tam nie było. Gapiłem sięw to miejsce w którym stałeś, ale już nie wróciłeś.

Tak bardzo próbowałem cię tam przywrócić, tak się starałem... Żeby spojrzeć na ciebie jeszcze raz, ale odszedłeś...


Poczułem się taki niekochany przez nikogo.

Mam to uczucie w sobie, że życie mnie cały czas kopie po twarzy, brzuchu – po czymkolwiek się da.

Nie mogę tego zrozumieć. Nie potrafię. Uczucie niesprawiedliwości jest przytłaczające.

Czuję się też jak totalny głupiec.


Poświęciłem swoją wolność za twoje zdrowie i mnie oszukano. Jestem w więzieniu, a ty mnie zostawiłeś.

Chociaż nie, w sumie to nie jest tak.

Twoje zdrowie jest najważniejsze. O to przecież prosiłem, kiedy złożyłem swoją wolność w ofierze komukolwiek tam, co mnie miało wysłuchać. Prosiłem tylko o twoje zdrowie.

Nigdy sobie nie wyobrażałem, żebyś mnie mógł zostawić.


Tak więc teraz, skoro mają to co chcieli – ty lepiej wyzdrowiej. Tylko to się liczy.

I nie wiem, czy ja kiedykolwiek to wszystko zrozumiem.

Nawet nie wiem, czy to wszystko przeżyję.


Często tak mam, że już się nie chcę obudzić, kiedy zasypiam. Nawet nie masz pojęcia, jak to jest budzić się w takim miejscu, gdzie nikogo twój los nie obchodzi i jesteś pozostawiony zupełnie sam.

Ludzki, dobry odruch – tak bardzo mi tego brakuje. Czuję się jak zwierze w klatce oczekujące na rzeź.


Moja mam powinna tu być za niecałe 2 tygodnie.

Przylatuje do Londynu 11 grudnia a wylatuje 14. Nasze spotkanie będzie bardzo emocjonalne, muszę sobie łyknąć kilka tabletek antydepresyjnych, żeby się tam nie rozkleić.


Poznałem tutaj takiego kolesia – Charlie. Ma około 24 lata i ma obsesje na punkcie siłowni. Powiedział mi, że powinienem się zapisać na kilka sesji. Na pewno przydałoby mi się zrzucić kilka kilogramów. Ciekawe, jakbyś zareagował na mnie, gdybyś mnie zobaczył po utracie wagi... Wiem, że pewnie nigdy się już nie zobaczymy, tak sobie tylko myślę.

Nawet nie wiem, czy mam tyle siły, żeby zrzucić wagę.


Kochany, będę kończył na dziś. Proszę, dbaj o siebie tam.


Tęsknię za tobą.


Na zawsze twój,

Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page