List 25
- Sep 9, 2018
- 3 min read
7 Listopad 2015
Kochany C,
Zastanawiałem się, czy ci włosy zaczęły już odrastać... I jak teraz wyglądasz.
Nie widziałem cię przecież od ponad 3 miesięcy. Wyobrażasz to sobie?
Najdłużej, kiedy się nie widzieliśmy to 3 dni – kiedy musiałem przylecieć do Polski, aby wyrobić sobie nowy dowód.
A i wtedy wydawało nam się, jakbyśmy się nie widzieli co najmniej przez rok.
Wiesz, ja tu nie mam żadnego twojego zdjęcia.
Mój iPhone został mi odebrany – portfel też. Tam miałem twoje małe zdjęcie, te które zrobiłeś sobie, kiedy wyrabiałeś paszport.
Szykowaliśmy się wtedy do twojej pierwszej wizyty w Polsce, poznałeś wtedy moją mamę i moich i jej przyjaciół.
Poprosiłem Kasię i Agnes, żeby mi wysłały tutaj jakieś twoje zdjęcie, ale odmówiły.
Powiedziały mi, że dla mojego dobra lepiej jest, żebym nie miał ciebie na żadnym zdjęciu w mojej celi.
Nie protestowałem, bo co miałem powiedzieć – ale tak bardzo chciałbym zobaczyć jeszcze raz twoją twarz.
Najbliżej ciebie - w sensie fizycznym - jestem tylko wtedy, kiedy w nocy kładę twarz na twoim pasku do spodni.
Ty pewnie już usunąłeś wszystkie moje i nasze zdjęcia z Facebooka – tak jak usunąłeś mnie ze swojego życia.
Brud pod twoimi butami – tym jestem dla ciebie pewnie teraz.
Ale co tam.
Jednej rzeczy zrobić nie możesz – zmusić mnie, abym przestał cię kochać. Lepiej przyzwyczaj się do tej myśli.
Dzisiaj jest sobota, leje jak z cebra przez cały dzień. Jest zimno i wieje silny wiatr.
Okno w mojej celi się nie domyka, więc jest jak w lodówce. Szczególnie w nocy.
Zeszłej nocy spałem w zimowej kurtce, którą przysłała mi moja mama.
Wiesz, zaczynam myśleć o tym, czy powinienem kiedyś opublikować te listy do ciebie. Nie wiem sam.
Nie wiem, czy będę miał na tyle odwagi, aby pokazać światu to, co mnie spotkało.

Ale z drugiej strony byłoby fajnie mieć te listy jakoś uporządkowane w postaci może nawet książki.
Choć na to potrzeba kasy, a ja mam zero. Więc może blog...? To nic chyba nie kosztuje.
Ale też nie wiem, czy ktokolwiek marnowałby czas na to, aby czytać te listy.
Ty na pewno nie będziesz zainteresowany. Nawet pewnie nie będziesz wiedział, że te listy istnieją.
Jeszcze taki długi czas przede mną tutaj – prawie 3 lata. Wszystko się może zmienić.
W końcu może ktoś mnie tu zabije – przecież to tylko więzienie.
Nie byłoby to głupie – nie byłoby już brudu pod twoimi butami.
Ale jeśli to wszystko przeżyję i uda mi się opublikować te list w postaci książki – to chciałbym, żeby jej okładka była w kolorze zieleni.
To twój ulubiony kolor no i kolor nadzieii.
Tak jak motyle są symbolem nadzieii.
Chciałbym też, żeby na tym zielonym tle widniał rysunek dwóch splecionych rąk.
Co o tym myślisz? Nazwałbym tę książkę po prostu „Kochany C...”
No nic, mniejsza o to na razie.
Moje lekcje rysunku idą ok. Nauczyciele są tak leniwi, że aż się to w głowie nie mieści.

Tak sobie myślę, jak demotywująca ta praca jest dla nich tutaj. Brak jakiegokolwiek entuzjazmu, pasji. Nic.
Ale ja tam robię swoje. Maluję. Kolory. Moje kolory. One mi dają światło.
To szaleństwo - wiem, ale tak jest. Nie bardzo to rozumiem, ale tak to czuję.
Ciekawi mnie, jak twoja siostra przygotowywuje się do praktyk w moim biurze?
Mam nadzieję, że się cieszy.Jestem przekonany, że Lucia sprawi, że bardzo jej się tam spodoba.
Nadchodzą twoje urodziny.
Mam nadzieję, że bedziesz poza szpitalem i uda ci się ten dzień spędzić z przyjaciółmi i rodziną.
Nie będę do ciebie dzwonił – po przeczytaniu twojego ostatniego emaila, zdałem sobie sprawę, że nie chcesz abym ci przeszkadzał.
Szanuję to.
Ok skarbie, kończę na dzisiaj.
Kocham cię,
Na zawsze twój,
Sebastian



Comments