List 24
- Sep 2, 2018
- 3 min read
6 Listopad 2015
Kochany C,
Co u ciebie? Wiem, że pisałem do ciebie wczoraj, ale miałem potrzebę napisania dzisiaj też.
To mi tak trochę pomaga wiesz...
Nie ma cię tutaj, ale jak piszę do ciebie, to tak jakbym z tobą rozmawiał.
Jakbyś tu przy mnie był.
Wczoraj próbowałem się do ciebie dodzwonić.
Dzwoniłem i dzwoniłem, ale nie odbierałeś telefonu. Pewnie nie miałeś ochoty ze mną rozmawiać, pewnie wiedziałeś, że to byłem ja.
A może byłeś czymś zajęty? Nie wiem...
Wiem tylko tyle, że muszę się jakoś pozbierać i iść do przodu.
Ale jest mi tak bardzo ciężko. Tak kurewsko ciężko.
Jestem tu sam zamknięty w tej celi z własnymi myślami i wspomnieniami.
Wszystko to codziennie mnie prześladuje. A w nocy zamienia się senne koszmary.
Żeby cię zapomnieć, nie mogę sobie ot tak pójść do kina, czy na spacer czy do pubu. Żeby cię zapomnieć, nie mogę tutaj spotkać się z przyjaciółmi i pogadać. Żeby o tobie zapomnieć, nie mogę przecież poznać kogoś nowego – kogoś, komu mógłbym dać moją miłość.
Każdy nowy dzień tutaj to nieustanna walka z tym, żeby się nie poddać.
Ale walczę. Uwierz mi C, próbuję.
Już nawet nie wiem, o co walczę, ale walczę.
Bycie w więzieniu ze złamanym sercem jest wykańczające.
Dostałem kilka listów od Kasi i Agnes.
Obydwie mi mówią, że mam zapomnieć, że mam iść do przodu.
Agnes napisała, że nie jestem na tyle silny, żebym mógł ciebie wspierać, bo ja sam potrzebuję wsparcia.
Obydwoje przechodzimy przez piekło, coś czego pewnie niewiele osób jest sobie w stanie wyobrazić.
Chociaż ja mam wrażenie, że nigdy nie jestem za słaby psychicznie, aby ciebie wspierać.
Kiedy mnie bili i maltretowali – liczyłeś się tylko ty. Moja wola przetrwania nie była nigdy silniejsza, niż właśnie wtedy – dlatego, że byłeś ty. Teraz jest mi milion razy ciężej – bo nie mogę powiedzieć sobie: „jesteś ty”...

Zdaję sobie sprawę, jak ważni są dla mnie teraz ludzie tacy jak moja mama, Kasia, Agnes, Lucia czy Lisa.
Zachęcają mnie do walki.
I jestem pewien, że ty też masz tam ludzi, którzy robią to samo.
Przynajmniej Sara. Różnica między nami jest tylko taka, że ja się o ciebie martwię i troszczę – a ty jesteś jakby pusty w środku.
I może z powodu tej pustki, nic cię już ze mną nie łączy...
Dwa ptaki ze złamanymi skrzydłami nie odlecą razem, nie ważne jak bardzo bedą nawzajem sobie chciały pomóc. Muszą pójść osobnymi drogami, aby naprawić skrzydła. Odejść od siebie, aby zagoić rany...
Może kiedyś to namaluję... Te dwa połamane ptaki.

Moje życie tutaj jest bardzo powolne.
Codziennie robię to samo. Wszystko dzieje się jakby w zwolnionym tempie.
Nauka malunku idzie mi dobrze. Dołączyła do nas nowa nauczycielka – Maria. Jest bardzo fajna.
Czuję, że bylibyśmy dobrymi znajomymi, gdybyśmy się poznali w innych okolicznościach. No, ale coż...
Namalowałem dzisiaj coś na małym kartonie A4 i użyłem do tego akryli – coś nowego dla mnie. Nie bardzo wiedziałem, co robię – zresztą jak zawsze, kiedy maluję. W końcu napisałem na dole kartki: „dzisiaj wybieram spokój”. Chciałbym trochę tego spokoju odnaleźć. Gdyby to było takie łatwe, jak napisanie słów na kartce papieru...
Wiem, że żaden tam ze mnie malarz – nigdy nim nie będę, ale teraz choć na chwilę, kolory jakie tworzę pozwalają mi znaleźć ten sztuczny spokój. Choć na kilka godzin.
Dużo rozmawiam z Davidem i Jose.
David to trochę dziwny charakter, wydaję mi się, że ma dobre serce. Nie wiem.
Czasami gubię się w tym, czego ludzie tutaj tak naprawde ode mnie chcą.
Jose i ja mamy wspólne zamiłowanie do muzyki, więc czasami o tym rozmawiamy.
Poza tym obydwoje lubimy „Teorię wielkiego wybuchu” – oglądamy ten serial na kanale 4.
Pamiętasz, kiedy kupiliśmy pierwsze pięć sezonów na blu rey i jak oglądaliśmy tygodniami, śmiejąc sie tak głośno, że nas cały dom słyszał?
Kochany, powoli tu kończę.
Uważaj na siebie. Wyzdrowiej, proszę cię.
Mam taką wielką nadzieję, że pewnego dnia ten głupi rak będzie tylko odległym wspomnieniem dla ciebie i wszystkich tych, których kochasz.
Na zawsze twój,
Sebastian

Comments