List 2
- Mar 31, 2018
- 3 min read
3 Sierpień 2015
Kochany C,
Jak się czujesz? Jak chemioterapia? Tak bardzo się martwię... Mam nadzieję, że jest ok...?
Wczoraj śniło mi się, że byłem u ciebie w szpitalu.
Że trzymałem cię za rękę, a ty się do mnie uśmiechnąłeś i powiedziałeś mi, że wszystko się ułoży, że będzie dobrze.
Popłakałem się jak się obudziłem, ale wiem, że muszę być silny, dla ciebie. Dla nas.
Budzę się rano i nie mogę uwierzyć, że tu jestem.

Dlaczego musimy przechodzić przez to piekło...? Dlaczego...? Co myśmy takiego zrobili, że nas tak wszechświat ukarał...
Ty walczysz z rakiem, ja jestem w więzieniu za nic... Czemu nas los rozdzielił? Dlaczego?
Jak ja mam żyć bez ciebie przez 3 lata...
Nie widziałem cię od 5 dni – a przecież najdłużej, kiedy się nie widzieliśmy, to były tylko 3 dni...
Ale chcę wierzyć, że przejdziemy przez to piekło. Że zwyciężymy. Że nasza miłość jakoś wygra...
Życie tutaj jest okropne.
Wczoraj ktoś zepchnął mnie ze schodów, upadłem na plecy, bolą mnie strasznie dzisiaj, ale jakoś daję radę.
Czasami chciałbym umieć się bić...
Chociaż oni tu wszyscy chodzą w grupach, więc nawet jakbym umiał się bić - to by mnie i tak pokonali.
Ale gdyby ktoś ciebie krzywdził, uwierz mi – walczyłbym do ostatniego tchu.
Kiedy podniosłem się z podłogi nic nie powiedziałem – wróciłem do mojej celi.
Zaczęli we mnie wtedy rzucać jakimiś śmieciami i zaczęli wyzywać.
Strażnicy się śmiali, też coś tam o mnie mówili, coś o tym, że jestem tylko pieprzonym cudzoziemcem.
Tyle zapamiętałem.
Jak wróciłem do celi, ktoś zostawił na mojej poduszce plastikową torebkę z gównem w środku.
Boże jak to śmierdziało...
Słyszałem, jak się ze mnie śmiali za drzwiami, czekali pewnie na moją reakcję.
Wyrzuciłem to do sedesu. Wiesz, ten kibel jest wciąż zapchany...
Znów prosiłem kogoś wczoraj, żeby mi go naprawili, bo już tak jest od 5 dni, ale powiedzieli, że wszyscy są zajęci.
Zresztą i tak nie używam tego kibla, nic nie mogę jeść...
Wiesz, w nocy zwijam sobie trochę papieru toaletowego i wkładam w dziurki do nosa, nie czuję wtedy tak bardzo jak tu śmierdzi.
Oddycham przez usta jakoś.
Dzisiaj o 4 po południu, kiedy stałem w kolejce po jedzenie, ktoś zaatakował faceta przede mną.
Zaczął go dźgać nożem – w sumie to była żyletka wtopiona w szczoteczkę do zębów. Noż domowej roboty – tak to tu nazywają.

Pociął mu policzki, czoło i ramiona. Krew była wszędzie, ja miałem ją na swojej koszuli i twarzy.
Facet upadł na podłogę, chyba stracił przytomność.
Ja musiałem wrócić do celi, nie mogłem na to patrzeć... Nigdy czegoś takiego nie widziałem na własne oczy.
Zwymiotowałem do zlewu.
Ktoś za mną w kolejce krzyknął, że chce moją kolację i tego co leżał zakrwawiony - skoro my nie będziemy jeść...
Trzęsłem się jak galareta przez kilka godzin, ale już mi jest trochę lepiej.
Jest teraz 1 w nocy i tak bardzo za tobą tęsknię... Pisząc do ciebie, czuję tak trochę, jakbyś był przy mnie...
Wiem, że to głupie, ale mi to pomaga. Tak jakbym z tobą rozmawiał teraz...
Powiedz mi, jak mama? Jak rodzeństwo? Mam nadzieję, że mają się dobrze. Kasia cię napewno niedługo odwiedzi i Lisa też przyjdzie.
Tak sobie pomyślałem teraz, że może Kasia wprowadziłaby się do naszego pokoju? Co o tym myślisz?
Wypełniłem wczoraj podanie o pracę i edukację. Może mi się uda coś dostać. Płacą 7 funtow na tydzień – wiem, też nie mogłem uwerzyć...
Mają tu lekcje z angielskiego, matematyki, biznesu i malarstwa...
Myślałem może o angielskim i malarstwie, chociaż ja nie umiem nawet rysować, więc lepiej jak pójdę na angielski i do pracy.
Skarbie, może byś mnie odwiedził tutaj, jak się trochę lepiej poczujesz? Ale tylko jak będziesz na siłach, nie ma pośpiechu.
Kasia przyszłaby z Tobą. Twoje zdrowie liczy się najbardziej, pamiętaj o tym...
Zaraz mi się skończy papier, jak widzisz piszę na skrawku, który znalazłem na śmietniku wczoraj. Przepraszam cię za to.
Wciąż nie zarejestrowali twojego numeru...
Popłakałem się, jak znów mi się nie udało do ciebie dodzwonić.
Tak bardzo chcę usłyszeć twój głos... Chociaż twój głos.
Kochanie, bądź silny. Bądź odważny. Proszę cię.
Zrób to dla mnie.
Będę pisał tak często, jak tylko będę mógł.
Tak bardzo cię kocham.
Na zawsze twój,
Sebastian



Comments