top of page

List 17


21 Październik 2015

Kochany C,

Jak się czujesz? Jak twój brzuszek?

Rozmawiałem z mamą i mi powiedziała, że cię boli.

Pamiętam, jak cię bolał, kiedy ja byłem przy tobie w szpitalu...

To ta chemia tak działa. Wierzę, że wkrótce przestanie cię boleć. Badź dzielny misiu.

Wczoraj dostałem maila od Lucii. Próbowała mnie w nim pocieszyć.

Napisała, że z tobą rozmawiała i że wkrótce zabiera cię na lunch – kiedy tylko wyjdziesz ze szpitala.

Nawet nie wiesz, jak bardzo bym chciał z wami pójść. Lucia jest niesamowitą kobietą.

Tak bardzo się o mnie troszczy. I o mnie i o ciebie. A przecież pracowałem z nią tylko przez 3 miesiące.

Zostanie w moim sercu na zawsze. Bardzo za nią tęsknię.

Prosiła mnie, żebym był silny, żebym się nie poddawał. Żebym myślał o mojej przyszłości.

Nawet nie wiesz, jak bardzo to doceniam. Mam nadzieję, że ją jeszcze kiedyś zobaczę.

Zeszłej nocy, ktoś na moim korytarzu miał atak padaczki. Młody chłopak o imieniu Lee. Przyszli do niego dopiero po 30 minutach, była godzina 4 nad ranem... On walił chyba w podłogę głową. Tak mi go było żal.

Kasia i Agnes przyszły mnie odwiedzić kilka dni temu!

Co za dzień!


Próbowałem się nie rozkleić. Tak bardzo było mi miło zobaczyć je znowu.

Wiesz, bycie w otoczeniu ludzi, którzy naprawdę się o ciebie martwią, troszczą i kochają było bardzo obezwładniające.

W pozytywny sposób oczywiście. I choć wiedziałem, że za 2 godziny to wszystko się skończy, poczułem się znów jak człowiek.

Rozmawialiśmy dużo, próbowały mnie trochę rozśmieszyć... kupiły mi batona Mars i puszkę Dr Peppera i Coli.

Nawet nie wiesz, co to było za uczucie! Ten smak... Rozmawialiśmy trochę o mojej przyszłości. O tobie.

Ja chciałem rozmawiać o tobie przez cały czas, ale one unikały tego tematu.

Agnes mi tylko powiedziała, że jest na ciebie wkurwiona, że tak mnie zostawiłeś, kiedy potrzebowałem ciebie najbardziej, ale ja jej próbowałem wytłumaczyć, że twoje zdrowie jest najważniejsze.

Wiesz C, przez te dwie godziny zapomniałem na chwilę, że jestem w więzieniu.

No, ale czas wizyty dobiegł końca, dziewczyny musiały już iść. Trzymaliśmy się za ręce, uściskaliśmy się na pożegnanie.

Agnes się rozpłakała w drodze do wyjścia. Ja też. Ale dopiero, jak wróciłem do celi – wtedy wylałem wiadro łez.

Ktoś mi powiedział, że pierwsze wizyty są najgorsze.

Kiedy widziałem, jak Agnes z Kasią wychodziły na „zewnątrz” a ja musiałem wracać do środka... to było okropne.

Jeszcze tyle lat przede mną...

Nie wiem, jakbym zareagował, gdybyś to ty mnie tu kiedykolwiek odwiedził... Wiem, że pewnie nigdy tego nie zrobisz, ale gdybyś...

Na lekcji malarstwa namalowałem dzisiaj kolejne „magiczne drzewo”. Lubię malować te moje drzewa.

Urzyłem wodnych kredek, są niesamowite. Używasz je jak normalne kredki, ale potem bierzesz zwykły pędzel, maczasz go w wodzie i rozprowadzasz wodę po tych kredkach na papierze. Wygląda to tak, jakbyś używał farb wodnych. Bardzo fajne.

Poznałem też młodego Portugalczyka – też chodzi na malarstwo. Mieszka w Londynie. Zgadnij gdzie? Niedaleko ciebie!

Jaki ten świat jest jednak mały...

Mieszka przy ulicy Old Kent, niedaleko twojej pracy w Argosie. Nazywa się Jose.

Jest już w więzieniu od ponad dwóch lat i ma jeszcze około 3 lata do odsiadki.

Wydaje się być miły, nie jest „skażony” więzieniem. Ma też dobre poczucie humoru.

Dostałem też krótki list od dziewczyny, która pracowała ze mną w biurze – Adriana. Bardzo mnie to zdziwiło, że napisała do mnie.

List był pełen emocji i ciepłych słów.

Napisała mi o tym, jak wszyscy w pracy byli w wielkim szoku, co się ze mną stało i że jak bardzo mi wszyscy współczuli... Prosiła, abym się nie poddawał. Bardzo doceniam jej list, już jej odpisałem.

Wczoraj przyszedł też do mnie facet o imieniu Paul.

Powiedział mi, że istnieje tutaj grupa o nazwie „Prawdziwe Głosy”, która wspiera społeczność gejowską w więzieniu.


Powiedział, że organizują spotkania raz w miesiącu i że jak chcę przyjść, to jestem mile widziany.

Nie bardzo mnie to interesuje tak naprawdę, nie chcę za bardzo spoufalać się z innymi ludźmi tutaj.

Wiesz, często tak sobie myślę, czy ty wogóle o mnie jeszcze myślisz, tak choć trochę...

Czy jestem już dla ciebie tylko martwą rzeczą z przeszłości...?


Wiem, że masz tak dużo na głowie teraz.

I zawsze powtarzam, że twoje zdrowie liczy się najbardziej.

Ale czasami tak sobie marzę, żebyś wysłał mi chociaż krótkiego maila, w którym byś się zapytał o moje zdrowie...

Żebyś mi powiedział, że się o mnie martwisz czasami... Albo, żebym był silny...

Zakończę ten list tutaj.

Kochany, proszę cię – uważaj na siebie. Bądź silny. Bądź odważny.

Kocham cię z całego serca.

Na zawsze twój,

​Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page