top of page

List 15

  • Jul 1, 2018
  • 3 min read


12 Październik 2015

Kochany C,


Jak się masz kochanie?

Wiesz, nie ma nocy, żebyś mi się nie śnił...

Z jednej strony uwielbiam się z tobą spotykać w moich snach, bo czuję się tak blisko ciebie.

Z drugiej jednak strony, nienawidzę tych snów.

Zimne światło dnia przypomina mi tylko o tym, ile bólu jest we mnie, w moich kościach, w mojej krwii...


Dwie noce temu, śniło mi się, że byłem na jakiejś imprezie u mojej ciotki.

Nie widziałem jej od lat. Nazywa się Helena i zawsze była moją ulubioną osobą od strony mojej mamy.

Ale nasze drogi rozeszły się wiele lat temu. Wydaje mi się, że pracuje teraz gdzieś w Szwajcarii.

W każdym bądź razie impreaza była na całego, było wiele osób.


Pamiętam, że wszystkie światła były przygaszone. Na ścianach natomiast malowały się kolorowe wzory, jakby z jakiś fonobłysków. Rozświetlały całe mieszkanie. Musiało być lato, bo wszystkie okna były szeroko otwarte.

Wszystko to działo się w tym starym mieszkaniu, w którym spedzałem tak dużo czasu bawiąc się z moimi kuzynami – Moniką i Maćkiem.

Jedna scena z tego snu utkwiła mi szczególnie mocno.


Na tej imprezie była Beyonce.

Wyobraź to sobie!


Jednak w tym śnie bylo to tak oczywiste, bo zachowywała się, jakby była moją przyjaciółką.

Wiedziała o tobie, powiedziałem jej o tym, jak spieprzyłem coś między nami, bo ci nigdy nie powiedziałem o moim cywilnym związku... Powiedziałem jej o tym, jak stwierdziłeś, że już mi nie możesz ufać i jak bardzo cierpiałem.

O więzieniu nic nie mówiłem, co uważam za dziwne...

Opowiadałem jej, jak bardzo jesteś odważny, jak dzielnie znosisz chemioterapię.

Ale najważniejszym tematem naszych rozmów było coś innego...

Ty byłeś zaproszony na tę imprezę. I ani ja, ani chyba nikt nie wiedział, czy przyjdziesz.

Beyonce była bardzo podekscytowana całą sytuacją, a ja po raz setny pytałem się jej, czy myśli, że się pojawisz.

A ona mi tylko powtarzała, że wszystko będzie ok...


Wkrótce przyszła do nas moja ciocia i zaoferowała nam jakieś miniaturowe kanapki.

I wtedy stało się.



Ktoś zadzwonił do drzwi.

I co? I obudziłem się!!!


Czy to byłeś ty??? Czy przyszedłeś do mnie? Czy to był koniec tego snu? Czemu musiałem się właśnie wtedy obudzić???

Próbowałem zasnąć, żeby wrócić do tego domu, żeby otowrzyć te drzwi. Ale już nie wróciłem tam. Nie potrafiłem odnaleźć drogi.


Tak bardzo płakałem. Nie potrafiłem się podnieść z mojego łóżka. Myślałem, że nie pójdę na lekcje rysunku. Czułem, jak jakaś wewnętrzna ciemność pożerała mnie od wewnątrz. Jak jakieś kościste palce dusiły mnie i nie mogłem złapać oddechu.

W końcu jednak wstałem, ukryłem łzy i poszedłem na zajęcia.


Bawiłem się kolorami, nie wiedziałem za bardzo co robiłem.

Jeden z asystentów nauczycielki – Adam – jest rewelacyjny.

Ma niesamowitą wiedzę o malarstwie, jest bardzo pomocny.

Nauczycielki – Susie i Maria są ok. Susie pracuje tylko w poniedziałki (mieszkała kiedyś w Polsce w Lublinie, jest Angielką) a Maria pracuje od wtorku do piątku.

Maria jest fajna, czuję, że gdybym ją spotkał poza murami więzienia, bylibyśmy przyjaciółmi.

Ma przepiękne tatuaże – motyle i niedźwiedzie.


Tego dnia, po południu na lekcji angielskiego popłakałem się jak dziecko. Tak po prostu.

Nie potrafiłem powstrzymać łez. Nauczycielka zapytała się, czy chcę wrócić do celi i się uspokoić. Dała mi przepustkę, aby pokazać ją strażnikom przy drzwiach. Wróciłem i płakałem.


Tego wieczoru nie poszedłem odebrać kolacji. Pan Stewart przyszedł do mojej celi, aby sprawdzić co się działo.

Przyniósł mi jakieś jedzenie. Już nawet się nie przejmowałem, że płakałem przy nim.

Powiedział mi, żeby postarał się uspokoić. Następnego dnia, było mi głupio przy nim.


Dzisiaj już mi jest trochę lepiej.

Tak bardzo walczę każdego dnia, aby nie zwariować. Aby to przeżyć jakoś.

Próbowałem się dzisiaj do ciebie dodzwonić, ale nie odbierałeś. Zmartwiło mnie to.

Na początku pomyślałem, że coś ci się stało. Potem jednak odrzuciłem tę myśl.


Nic ci się nie może stać, przecież mam umowę z Bogiem.

Ja jestem w więzieniu po to, abyś ty wyzdrowiał.


Wtedy kolejna myśl wtargnęła do mojej głowy: zmieniłeś numer telefonu. Ta myśl mnie sparaliżowała.

Czy to prawda? Czy już nawet nie chcesz, abym do ciebie dzwonił?

Czy już naprawdę jestem tylko zapomnianą częścią twojego życia...? Ta myśl mnie naprawdę dobiła.


Spróbuję zadzwonić jutro. Nie mam zamiaru się poddawać.

Proszę cię C – odbierz... Tak bardzo chcę usłyszeć twój głos.


Kocham cię. Tak cholernie mocno cię kocham.


Na zawsze twój.

Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page