top of page

List 12

  • Jun 10, 2018
  • 2 min read

24 Wrzesień 2015


Kochany C,


Jestem w innym więzieniu.


Przenieśli mnie to więzienia o kategorii C. Jest tu znacznie lepiej, niż w Belmarsh.

Wyobraź sobie, że na placu rosną kwiaty i rośliny! Więźniowie wydają się łagodniejsi.

Jest tu wiele starszych osób, więc to chyba dobrze. Już nie chcę przemocy.

W dniu, w którym mnie przenieśli, czyli w piątek 18 wrzesienia, strażnik wykrzyczał moje imię i kazał mi się pakować.


Dał mi 20 minut, zajęło mi to minutę. Wrzuciłem wszystko do małej, plastikowej torby.

Był to widok trochę smutny, kiedy sobie uświadomiłem, że całe moje życie mieści się w tej małej torbie...

Podróż była długa, ponad 4 godziny. Dali nam po małej butelce wody mineralnej na drogę.

Było nas w sumie czworo: ja, Geoff, Ibrahim i Peter. Nie znałem ich wcale, kilka razy zamieniłem zdanie z Geoffem.



Mam tu pojedyńczą celę, jest znacznie mniejsza od mojej poprzedniej. Ale zgadnij co? Mam klucz do mojej celi!

Mogę za sobą zamykać drzwi jak wychodzę, nikt mnie już nie okradnie!


A poza tym cele są otwarte od 8 rano do 6 wieczorem. Zamykają nas tylko na godzinę w czasie lunchu.

Strażnicy również wydają się milsi. Pierwszego dnia tutaj, miałem tzw wprowadzenie. Gadali o narkotych, przemocy, równouprawnieniu... Zrobiło mi się miło, że ktoś dbał. Nawet może udawał, że dba – też to było miłe.

Wciąż nie mogę uwierzyć, że nie udało mi się zobaczyć z mamą... Jak wiesz, przyleciała do Londynu, żeby mnie odwiedzić z Kasią, ale nikt ich nie poinformował, że mnie stamtąd wywieźli... Jak ja tu się tylko dostałem (18 września), od razu poprosiłem jednego ze strażników w budynku nr 6 żeby zadzwonili do Kasi i jej o tym powiedzieli...


Oczywiście nikt nie zadzwonił.


Mama była pewnie bardzo zdruzgotana, ja zresztą też. Leciała przecież taki kawał drogi.

Dobrze chociaż, że z Kasią pojechała do naszego już teraz byłego mieszkania i posegregowała moje życie – co wywalić, co wysłać do Polski...

Jak wiesz, byłeś ty tam też. Jaki to los... Kiedy moja mama weszła do domu, ty przyjechałeś po jakieś swoje rzeczy i w tym samym momencie ja adzwoniłem na komórkę mamy... Tak bardzo się popłakałem, kiedy usłyszałem twój glos... Wiem, że ty też płakałeś – mama mi powiedziała. Nie wierzę, że tak po prostu przestałeś mnie kochać... Jak to jest wogóle możliwe?


Jest teraz 11.38 w nocy i jest tak cicho... Mieszkam w budynku nr 5, na korytarzu nr 4. Ibrahim często do mnie przychodzi do celi, ale ja przeważnie śpię – biorę cały czas te tabletki antydepresyjne.

Powiedziano mi, że niedługo będę pracował albo pójdę na jakieś kursy.

Tęsknię za tobą. Tak bardzo tęsknię. Za każdym razem, kiedy biorę oddech i kiedy go wypuszczam... tęsknię za tobą. Tak bardzo się o ciebie martwię. Głowa mi pęka od natłoku myśli – wtedy kiedy jestem przytomny.

Mam taką wielką nadzieję, żeby ten pieprzony rak był już tylko przeszłością....


Wkrótce napiszę ponownie.


Kocham cię.


Na zawsze twój,

Sebastian

 
 
 

Comments


pngguru_edited_edited_edited.png

Copyright 2025 © Sebastian Bauer ART

®

Thanks for submitting!

Subscribe to Sebastian's newsletter to receive the latest updates on upcoming artwork before they go on sale to the public.

All rights reserved. No part of this website may be reproduced, distributed or transmitted in any form or by any means, including photocopying of artwork, photocopying of text or other electronic or mechanical methods, without the prior written permission of the author.

®
  • Facebook
  • Instagram
bottom of page